Zlecenia z hukiem (bez huku też) do niższej klasy rozgrywkowej życzyć nikomu nie wypada. Dlatego też, mimo, że przed sezonem wróżyłem Bari pewną degradację, to po kilku kolejkach z radością skonstatowałem, iż pugliesi "dają radę", znów grają fajnie dla oka, a przy tym w miarę regularnie punktują. I znów zanosiło się na spokojny dla nich sezon. Tymczasem, po serii porażek, zespół Giampiero Ventury okupuje ostatnie miejsce w tabeli i wcale nie musi prędko zobaczyć światełka w tunelu.
Drużynę tą prześladuje pech, bo poza obniżką formy, spadła na nich prawdziwa kanonada plag egipskich (wyłączając szarańczę). Seryjnie marnują rzuty karne, pudłują w stuprocentowych sytuacjach bramkowych, łapią kontuzje, czerwone kartki, a rywalom regularnie wychodzą strzały życia, tak jak w niedzielę Candrevie z Parmy. Taki splot negatywnych wydarzeń często oznacza nieuchronny kataklizm na koniec sezonu. Najgorsze, co teraz mógłby zrobić prezydent Vincenzo Matarrese, to dymisja trenera Ventury. Mam nadzieję, że w Bari wytrzymają presję i nie stracą głowy, ani na boisku, ani poza nim. I że mądrze wzmocnią skład w zimie, szczególnie w defensywie, gdzie letnie ubytki dało się odczuć najmocniej.
Ciśnienia nie wytrzymał prezydent Cagliari, Massimo Cellino, który zwolnił dziś z pracy Pierpaolo Bisolego. Oficjalny komunikat klubu podkreśla, że Bisoli to świetny trener i człowiek, który zapłacił jednakże za brak wyników. Mam jednak wrażenie, że duży wpływ na tę decyzję miała też szatnia, z kapitanami, Daniele Contim i Alessandro Agostinim na czele. Oczywiście, łatwiej jest zmienić trenera niż piłkarzy, ale decyzja ta to pójście na łatwiznę i kolejny, szkodliwy przykład podkopywania pozycji i powagi szkoleniowców. Umowę podpisał już Roberto Donadoni, o którym ciężko tak naprawdę powiedzieć coś konkretnego. Poza tym, że był świetnym pomocnikiem. Nieźle szło mu do pewnego momentu w Livorno, ale już w reprezentacji Włoch i Napoli utopił się na zbyt głębokiej wodzie. Cagliari ma całkiem mocną kadrę, ale jeśli piłkarze nie zaczną walczyć i nie przestaną politykować, to na koniec sezonu dojść do sporego rozmiaru niespodzianki.
Niespodzianką będzie dla mnie, i przykro to napisać, utrzymanie sympatycznego beniaminka z Ceseny. Patrzę na tą drużynę i nie widzę w niej wielu atutów. Są w miarę (ale tylko w miarę!) solidni z tyłu, walczą, wyprowadzają dość groźne kontry. To trochę mało. Po dobrym początku przestali punktować, a wygrana z Lazio, po strzale życia Parolo w samej końcówce, tylko zaciemnia obraz. Koniki Morskie mają za mało jakości i chyba za mało doświadczenia. Na doświadczeniu i golach Marco Di Vaio jedzie za to jak na razie Bologna. Jest to chyba najbrzydziej grający zespół we Włoszech. Dni (a raczej tygodnie) Alberto Malesaniego są, moim zdaniem, policzone. Gdyby coś złego stało się z Di Vaio, to Bologna naprawdę ryzykuje wiele. Na tę chwilę moimi kandydatami do spadku są Cesena, Lecce i ktoś z trójki Bologna, Catania, Bari.
A awansu niezmiennie życzę Novarze, której mecze ogląda się z niekłamaną przyjemnością i zadowoleniem!
