Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krasić. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krasić. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 października 2010

Blaski i cienie pierwszej części sezonu


Bezbramkowe Derby d'Italia zakończyły szóstą kolejkę Serie A. Wbrew temu, co twierdzą włoskie media, był to mecz przeciętny, momentami nudny. Trochę walki, dużo taktyki, niezła postawa formacji defensywnych. To są elementy doceniane przez koneserów futbolu. Ale przeciętny kibic chce widzieć kreowanie gry ofensywnej i gole. Wszyscy narzekamy na słabnącą międzynarodową pozycję calcio i takie średnie widowiska, grane na typowe włoskie 0-0, zwolenników Serie A nie przysparzają.

Sam mecz był trochę zbyt grzeczny, jak na starcie Interu z Juventusem. Brakowało agresji, jakiegoś ognia na murawie. Spodziewałem się, po przedmeczowych wypowiedziach prezydentów Morattiego i Agnellego, że w piłkarzach zagrają emocje. Trochę szkoda, że tak się nie stało. Mam wrażenie, że obie ekipy były w miarę zadowolone z remisu. Dla Juve to potwierdzenie krzywej wznoszącej, na jakiej się chyba znajdują. Dla Interu spokojne zakończenie pierwszej części sezonu, w oczekiwaniu na powrót do formy Milito, Sneijdera czy Pandeva. Sam kapitalny Eto'o nie wystarczy.

Druga w tym sezonie przerwa reprezentacyjna to dobry czas na pierwsze podsumowanie. Oczywiście cząstkowe, gdyż ciężko wyciągać jakieś daleko idące wnioski po 1/5 kalendarza. Ale było kilka rzeczy, które zaskoczyły mnie pozytywnie, kilka natomiast mnie rozczarowało. Myślę, że warto o tym wspomnieć.

Z pewnością największymi wygranymi początku rozgrywek są piłkarze i fani Lazio. Orlica Olimpia to wspaniały symbol, który na pewno wywołuje we wszystkich laziali piękne emocje. Ale to nie Olimpia biega po boisku. Trzeba oddać co cesarskie prezydentowi Lotito i dyrektorowi sportowemu Tare. To oni mądrze wzmocnili zespół, to oni utrzymali jego trzon z wiosny, gdy obecne Lazio nabierało już kształtów. Transfer Hernanesa to majstersztyk! Mądrze poukładał to Edoardo Reja, który, na tę chwilę, prowadzi wszystko dość wprawną ręką. Siła rzymian to środek pomocy i dopóki tam nie będą nękały drużyny problemy zdrowotne, to biancocelesti mogą śmiało myśleć nawet o grze o 4. miejsce.

Wydaje się też, że, poza Lazio (przypomnijmy - rok temu długo broniło się przed spadkiem), tylko Napoli może namieszać w ustabilizowanej, zdawało się, czołówce. Zespół Mazzarriego ciągnie na razie tercet Cavani-Hamsik-Lavezzi. Ta trójka rozumie się kapitalnie, tak naprawdę nie potrzebuje partnerów z drużyny, by stwarzać okazje i strzelać gole. Hamsik to piłkarz, który poradzi sobie w każdym klubie Europy, Matador Cavani już wkrótce będzie lepszy od innego piłkarza noszącego niegdyś ten przydomek, Marcelo Salasa. Lavezzi to wprawdzie jeździec bez głowy, ale za to bardzo szybki. A ostatnio jakoś częściej biega z podniesionym wzrokiem. Partenopei jeszcze "czekają" na dojście do formy kilku graczy (Sosa, Maggio). Mazzarri to płaczek, ale wiedzę taktyczną ma na wysokim poziomie. Napoli odpuści pewnie Europa League, ale dzięki temu ma szansę na walkę o 4. miejsce.

Inter to gwarancja - oni nadal są najmocniejsi. Jeśli nie wygrają scudetto, to będę zaskoczony. Jedynym realnym konkurentem wydaje się Milan. W ostatnich 2-3 tygodniach Max Allegri wprowadził trochę korekt w ustawieniu, cofnął trochę linie środkową, zaczął próbować Ronaldinho w środku. Milan robi teraz wrażenie bardziej przewidywalnego i regularnego niż na samym początku sezonu. Traci mniej goli, ma większą kontrolę nad grą. Jeśli jednak ma radzić sobie z dynamicznymi i dużo biegającymi oponentami, to więcej muszą grać Boateng i Flamini. Wisienką na torcie jest Ibra. Takiego gracza, środkowego napastnika mogącego samemu wygrać mecz, brakowało w Milanello od czasu zamorskiej przeprowadzki Andrija Szewczenki.

Juventus to ciągle chimera. Takie mecze jak z Lechem i Palermo nie mogą się zdarzać klasowej drużynie. Ale starcia z Udinese, Cagliari i Interem pokazały dwa fajne oblicza Starej Damy. Drużynę groźną w ofensywie, grającą z rozmachem z jednej strony, ale i ekipę poukładaną, rzetelną z drugiej. Fani Juve powinni trzymać kciuki za zdrowie Aquilaniego. Pisałem niedawno, że w Turynie przydałby się piłkarz o charakterystyce Almirona z Bari. Aquilani to jedyny pomocnik, mogący wziąć na siebie grę, regulować jej tempo. W dobrej formie jest Melo (nareszcie zaczyna grać jak robił to we Florencji). Dzięki temu, dość niespodziewanie, Juventus może w sprzyjających okolicznościach liczyć na całkiem ciekawą linię pomocy. A z tyłu Chiellini oraz Bonucci tworzą przecież reprezentacyjny duet. Czekamy też na powrót Buffona. Pamiętajmy jednak, że zespoły Del Neriego zawsze mają momenty amnezji, w których tracą to, co wcześniej wypracowały. Jeśli bianconeri wyrugują ten mankament, to mogą wskoczyć na podium.

Podoba mi się Palermo, które prezentuje bardzo fajną piłkę. Podejrzewam, że do zona Champions nie dolecą, ale Liga Europejska jest w ich zasięgu. Doceniam to, że grają do przodu i że znów wprowadzili do ligi kilku ciekawych chłopaków, o czym dalej. Równy poziom utrzymuje Chievo. Pioli okazuje się być godnym następcą Di Carlo. Ta drużyna kolejny raz robi swoje, po cichu i z pokorą. Jak zwykle fajnie gra Genoa, doceniam ich wygraną nad Bari w 6. kolejce, odniesioną po grze w "10" przez całą drugą połowę. Widać jednak, że ta ekipa ma problem ze zmetabolizowaniem kadrowych zmian i wahania formy mogą być ich znakiem firmowym. Przyznam również, że nie doceniałem Bari, które wygląda równie dobrze, co w poprzednim sezonie. Atakuje szeroko i szybko, cieszy się futbolem, nie popada w konwenanse. Ventura to czołówka szkoleniowców na Półwyspie, przypomnijmy, ze poprzednio równie dobrą robotę wykonywał w Pisie.

Największą porażką jest jak na razie postawa Romy. W drużynie tej nie funkcjonuje praktycznie nic. Gra jest daleka od tego, co widzieliśmy w poprzednim sezonie, cechy wolicjonalne są na proporcjonalnie niższym poziomie. Harmonia w szatni też jest przeszłością, o czym świadczą wypowiedzi Tottiego czy Borriello. W klubie trwa wielkie oczekiwanie na nowego inwestora, ale ja nie spodziewam się szybkiego rozwiązania tej sprawy. Na tę chwilę nastroje w obu częściach Wiecznego Miasta są diametralnie różne, objawia to się nawet we frekwencji na meczach. Dawno na spotkania Romy nie przychodziło tak mało fanów.

Z beniaminków najwięcej zaufania wzbudza we mnie Brescia, która jako jedyna potrafi narzucić rywalom swój styl gry. Z takim trio z przodu jak Eder-Diamanti-Caraccciolo ciężko będzie spaść z ligi. Cesena zaczęła świetnie, ale coś się ostatnio u nich zacięło. To całkiem fajna ekipa, która próbuje grać w piłkę, natomiast obawiam się o to, czy nie mają w składzie zbyt mało jakości. Nie przekonuje mnie Lecce, choć też punktuje. W ich grze nie widzę jednak głębszej myśli przewodniej. Dużo walczą, mają kilku ogranych piłkarzy, ale w ostatecznym rozrachunku czeka ich pewnie ostra walka do samego końca rozgrywek.

Poniżej oczekiwań prezentują się też Udinese i Parma. Ale tym pierwszym w kilku meczach ewidentnie brakło szczęścia i sądzę, że będą teraz powoli wspinać się w klasyfikacji. Forma Parmy zbyt mocno zależy od dyspozycji i zdrowia Giovinco. A Formica Atomica mięśnie i kości ma kruche. Marino musi więc rozłożyć odpowiedzialność na większą liczbę piłkarzy. Sampdorii 2-3 oczka zabrała gra w pucharach. Catania i Bologna prezentują się solidnie, najbliższe 8-10 kolejek pokaże czy uciekną tak wysoko, że unikną walki o utrzymanie. Ta chyba nie ominie Cagliari. Źle tam się dzieje, chwieje się pozycja trenera Bisolego, który odsunął ostatnio od składu kapitanów Contiego i Agostiniego. Ponoć w gotowości znajduje się już Davide Ballardini, który szkolił kiedyś piłkarzy z Sardynii.

Nic dobrego nie można powiedzieć o Fiorentinie. Jak na dłoni widać wszystkie błędy popełnione w lecie. W drużynie jest dwóch klasowych bramkarzy i tylko jeden dobry napastnik. Ściągnięto podatnego na urazy D'Agostino, który dubluje pozycję Montolivo. Ciężar gry opiera się na niedoświadczonych Ljajiciu i Cercim. Prezentują się oni nieźle, ale nie są w stanie, co oczywiste, pociągnąć za sobą całej drużyny. Do tego piłkarze biegają jednostajnie, ciężko. Gdzieś wyparował ten magiczny klimat. Bracia Della Valle chyba już stracili zapał, kibice popadają w obojętność i w coraz mniejszej liczbie pojawiają się na Artemio Franchi. Potrzeba impulsu. Czy będzie nim powrót Mutu po dyskwalifikacji?

Indywidualnie muszę wyróżnić piłkarzy, którzy są u "nas" nowi. Hernanesa mocno wyprzedzała jego renoma i przychodził do Lazio jako zbawca (o adekwatnym przydomku - O Profeta). Brazylijczyk potwierdza świetne referencje. Drybluje, strzela, asystuje. Każdy dotyk futbolówki znamionuje u niego wysoką klasę. Świetny transfer. Równie wysoko oceniam Milosa Krasicia. Z rezerwą podchodziłem do tego piłkarza, ale chyba będę musiał uderzyć się w pierś. Serb zdobył już trzy gole, zaliczył tyle samo asyst. Zasuwa po skrzydle niczym samochodzik. A fani w Turynie znów mogą śpiewać pieśni o blondwłosym pomocniku ze wschodniej Europy.

Na wyższy poziom wspięli się tacy piłkarze jak Cavani, Pastore czy Eto'o. Urugwajczyk kosztował Napoli 17 milinów euro (wypożyczenie plus cena wykupu) ale spłaca się wyśmienicie. Trafia w lidze i pucharach. Są to gole naprawdę fajne, od mocnych główek, przez sytuacyjne dotknięcia piłki, po kapitalne, mierzone, techniczne strzały, jak ten przeciwko Cesenie w 5. kolejce. Pastore to piłkarz na miarę Barcelony i Realu, nie zdziwię się jeśli wkrótce trafi do Hiszpanii. Technika, wizja gry, drybling, skuteczność pod bramką rywala. Jeśli chodzi o ofensywę, to El Flaco jest piłkarzem praktycznie kompletnym. Eto'o skorzystał ze słabszej dyspozycji Milito i tego, że u Beniteza ma mniej zadań defensywnych niż u Mourinho. Jest w świetnej formie, rozrywa rywali dynamiką, znów pojawiła się ta pazerność na gole. Tak jak było to w czasach, gdy rozkochiwał w sobie Camp Nou. Ibrahimović wrócił do formy prezentowanej w Juventusie i Interze. Szwed to wielka wartość dodana i nadzieja rossoneri na skuteczną walkę o tytuł.

Pochwalić chciałem też kilka mniej znanych nazwisk. Perparim Hetemaj to prawdziwy motor napędowy Brescii. Pomocnik ten imponuje wytrzymałością i ciągiem na bramkę rywala. Żelazne płuca to też zaleta Radji Nainggolana z Cagliari. Równie ciekawym pomocnikiem jest Kevin Constant z Chievo, obdarzony niezłym uderzeniem z dystansu i dobrą techniką użytkową. Szybkie postępy robi kolega klubowy Nainggolana, Michele Agazzi. Bramkarz ten skorzystał z zamieszania wokół Federico Marchettiego. Skrzydłowy Emanuele Giaccherini z Ceseny wniósł do ligi szybkość i brak kompleksów wobec znanych rywali. Podobnie jak jego kolega klubowy, Yuto Nagatomo.

Mercato to też często dzieło przypadku. Josip Ilicić i Armin Bacinović korzystnie zaprezentowali się w barwach Mariboru w pucharowym dwumeczu z Palermo. To wystarczyło, by przekonać do sobie klub z Sycylii. Ilicić to, jak na razie, największa niespodzianka tego sezonu. Ofensywny pomocnik, imponuje nie tylko wzrostem (190 cm), ale i wyszkoleniem technicznym, strzałem i dobrym dryblingiem. Bardzo duży talent. Ciszej jest o Bacinoviciu, ale Słoweniec spodobał mi się w meczu z Fiorentina, Widać, że ma chłodną głowę, potrafi obchodzić się z futbolówką i dobrze ją rozgrywać. Powoli przekonuje mnie też do siebie Ezequiel El Chiquito Munoz. Chłopak jest jeszcze trochę nieokrzesany, ale świetnie gra w powietrzu i nieźle wyprzedza rywali. To naprawdę może być klasowy defensor. Nie zanosiło się na to, ale Palermo chyba znów rozbiło bank w tym okienku transferowym.

Za wcześnie jest, by wylewać na kogokolwiek słowa ostrej krytyki. Tym piłkarzom, którzy, jak na razie, grają grubo poniżej oczekiwań, daję jeszcze czas. Napiszę jednak o dwóch rzeczach, które mnie wkurzają. Pierwszą jest to, że kibice nadal nie garną się do wizyt na stadionach. Minister Maroni dołożył do tego wszystkiego jeszcze kartę kibica, która dodatkowo zniechęciła część fanów do odwiedzania obiektów. Drugim irytującym faktem jest tradycyjnie przeciętna postawa włoskich drużyn w Lidze Europejskiej. Chodzi nie tylko o wystawianie kadłubowych formacji, ale i niewłaściwie podejście mentalne. A przecież takie dziadostwo osłabia calcio w dwojaki sposób. Osłabia jego wizerunek. Ale i osłabia pozycję Serie A w rankingu UEFA, przez co straci ona na rzecz Bundesligi jedno miejsce w Lidze Mistrzów.

PS. Aha, no i najlepsze gole 6. kolejki (LINK). Pirlo czy Ilicić?


foto: corrieredellosport.it, goal.com, guardian.co.uk, eurosport.yahoo.com

poniedziałek, 27 września 2010

Okulary Mazzarriego czyli wieści z Półwyspu


W 5. kolejce Serie A największym rozczarowaniem była dla mnie postawa Interu w meczu z Romą. Nerazzurri zagrali zupełnie tak, jakby nie zależało im na wywiezieniu z Rzymu kompletu oczek. A przecież Roma, po fatalnym początku sezonu, zdawała się być rywalem łatwym do trafienia, bokserem słaniającym się na nogach, którego szybką kombinacją ciosów można definitywnie wysłać do narożnika.

Inter tymczasem przyczynił się być może do zmartwychwstania Romy, trochę tak jak Lech w piątkowym meczu z Legią. Widać było, że przewaga kultury piłkarskiej jest po stronie gości. Ale giallorossi nadrabiali to ambicją. W drugiej połowie tylko oni zainteresowani byli atakowaniem braki rywala, bo Inter stał podparty pod boki i czekał na koniec meczu. To zadowolenie z bezbramkowego wyniku tylko stymulował defensywnymi zmianami Benitez. Takie kunktatorstwo zasługiwało na karę i ta kara nadeszła w doliczonym czasie gry za sprawą świetnej centry De Rossiego i jeszcze lepszej główki Vucinića.

Nie sądzę, aby ten bezbarwny występ zakłócił w jakiś wyraźny sposób kampanię Interu. Jestem natomiast ciekawy co dalej z Romą. Czy ta wygrana odblokuje im głowy? Bo właśnie psychika zdawała mi się być ich głównym problemem w pierwszych tygodniach sezonu. Ranieri zdjął słabo grającego Tottiego i trafił z tą zmianą w "dziesiątkę". Kapitan Romy, najwyraźniej obrażony, udał się od razu do szatni. Po meczu zmuszony był przez sytuację (jego zmiennik strzelił przecież zwycięską bramkę) do bagatelizowania całej sprawy, ale zdaje się, że zimna wojna między szkoleniowcem a symbolem klubu trwa w najlepsze.

Ciekawostka. W sobotnim hicie chyba po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć lewych obrońców obu drużyn grających w kaskach ochronnych na głowie. Zarówno Chivu (często osamotniony w pojedynkach z Menezem), jak i Riise byli czołowymi postaciami swoich ekip.

Do Interu doszlusowało w tabeli Lazio po wygranej 1-0 w Weronie. Jak na razie potwierdza się to, co pisałem przed sezonem - biancocelesti mają silną linię pomocy i szeroką ławkę. Na ich liście strzelców w tym sezonie zapisało się już siedmiu graczy - najwięcej w lidze. W niedzielę do tego grona dołączył odradzający się chyba Mauro Zarate, obok Matuzalema najlepszy gracz na boisku. Chievo rozczarowało, ani razu nie zagroziło bramce Muslery, w niczym nie potwierdziło dobrej opinii, na jaką zapracowało w pierwszych kolejkach.

Ogólnie ciężko oprzeć się wrażeniu, że liga wyrównała się jeszcze mocniej. Różnice w tabeli są minimalne. Nigdy jeszcze, od czasu wprowadzenia 3 punktów za wygraną, lider nie miał po 5. kolejkach tak mizernego dorobku jak teraz Inter i Lazio (10 oczek). Inny rekord śrubuje Parma. Podyktowano przeciwko niej już 5 rzutów karnych! Jak na razie zamiast rewelacji sezonu, crociati stają się swoistym pośmiewiskiem ligi.

Wielką formę potwierdził w niedzielny wieczór Milos Krasić. Pamiętam początki Pavla Nedveda w Turynie. Początki trudne, ubogie w gole, ubogie w asysty i niezapomniane występy. Krasić przyszedł z diametralnie innej ligi, innego środowiska. I jak na razie prezentuje się rewelacyjnie, imponuje szybkością i przebojowością. W meczu z Cagliari pokazał też, że nieobce mu są umiejętności snajperskie. Serb zasłużył na tytuł człowieka kolejki i jednego z MVP pierwszej części sezonu. Równie wysoko ocenić należy Edinsona Cavaniego, który strzela piękne gole i szybko spłaca swój milionowy transfer z Palermo do Napoli.

Swoją wojnę z sędziami kontynuuje Walter Mazzarri, wyrzucony na trybuny w Cesenie. Tym razem jednak to partenopei powinni podziękować arbitrowi - kluczowy gol na 2-1 padł z "jedenastki" podyktowanej za faul na Zunidze (bardzo dobry występ Kolumbijczyka). Faul był, ale przed polem karnym. Mazzarriemu ostatnio zaczynają powoli chyba przepalać się styki. Już na trybunach do przetarcia swoich okularów użył szalika Napoli, pożyczonego od zdezorientowanego kibica. A w pomeczowym studiu Sky okazało się, że szkoleniowiec ten.. przeoczył czwartego gola swojej drużyny i był przekonany, że mecz zakończył się rezultatem 3-1. Niewystarczająco mocno przetarł szkiełka?

Zaskakuje mnie Bari. Gra fajny futbol, równie dobry jak rok temu. Muszę uderzyć się w piersi, gdyż nie wierzyłem w taki scenariusz. Oczywiście, to dopiero początek rozgrywek, ale wiele wskazuje na to, że to może być znów przyjemny sezon dla drużyny Ventury. Kapitalnie w centrum boiska spisuje się Almiron. Piłkarza o takiej charakterystyce brakuje w linii środkowej Juventusu. Bari ostatni raz tak mocno rozpoczęło sezon 60 lat temu. Na forach internetowych trwa już pompowanie balonika pod nazwą "europejskie puchary". Na wyrost, to może być szkodliwe.

Gol kolejki. Tym razem 5 propozycji - zobaczcie poniższy filmik. Ja odpaliłbym strzały Giacomazziego i Krasića (bez rewelacji) i dodał TEGO gola. Numer 1 - zdecydowanie Cavani.

Gole kolejki



foto: corrieredellosport.it

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

1. kolejka Serie A. Mocny start Milanu.

Do życia wraca calciobar, a wraz z nim cotygodniowe, bardzo subiektywne podsumowanie kolejki. Serdecznie zapraszam. Komentarze, pytania, sugestie, skargi jak zawsze mile widziane:)

Zacząć wypada od Milanu. 4-0 z Lecce to najwyższa wygrana w pierwszej serii spotkań. Tym samym do rossoneri trafia zaszczytne miano drużyny kolejki. Tytuł piłkarza kolejki przyznaję Pato, który był wczoraj nie do upilnowania, trafił dwa razy, mógł ukłuć kilka razy więcej. Milan zagrał bardzo dobrze, ale ekscytować się tym zbytnio nie wypada, Lecce "nie dojechało" na mecz. Zobaczymy, jak Milan zagra z rywalem który będzie agresywny w środku pola i odważny na flankach. Transfer Ibry da nowe możliwości ofensywne, a jeśli dojdzie jeszcze Robinho, to rossoneri będą dysponować największą siłą ognia z przodu. Nic dziwnego, że stosunki na linii kibice-Berlusconi już dawno nie były tak ciepłe jak wczoraj.

Catania Argentina. Andujar - Alvarez, Terlizzi, Silvestre, Capuano - Izco, Carboni, Ledesma, Ricchuti - Mascara, Maxi Lopez. Wyjściowa jedenastka Catanii na mecz z Chievo. 8 Argentyńczyków! Rzecz prawdopodobnie nienotowana w kronikach. Efektu nie było, mecz został przegrany. Zobaczymy co będzie dalej. Ja nie zmieniam zdania - z ligi może spaść Catania.

Oczekiwane debiuty. Najbardziej wypatrywaliśmy dziewiczego kopnięcia piłki na włoskiej ziemi przez Milosa Krasića oraz Hernanesa. Pierwszy nie wszedł w mecz - próbował, był aktywny, ale niewiele mu wychodziło. Lazio, podobnie jak Juventus, swój mecz przegrało, ale Hernanes był najjaśniejszym punktem drużyny. Kiedy koledzy nauczą się jego gry, będzie gwiazdą tej ligi. Swoją drogą, liczę, że Krasić też.

Stara Dama na kolanach. Podobnie jak przed rokiem, Juventus bezdyskusyjnie poległ w Bari. I tak samo jak rok temu najlepszy na murawie był pomocnik Almiron, niechciany w Turynie. Jak słusznie ktoś zauważył - gdyby te dwie drużyny grały ze sobą co tydzień, Argentyńczyk byłby najlepszym środkowym pomocnikiem globu. Juventus, powolny, schematyczny, przewidywalny zasłużył na tytuł rozczarowania kolejki w kategorii "drużyna". W kategorii piłkarz nie wyróżniam nikogo - stawka jest wyrównana, a przodują w niej gracze z Turynu (Del Piero in primis). Bardzo zawiódł też Antonio Di Natale, być może rozkojarzony wydarzeniami związanymi z jego niedoszłym przejściem do Juve.

Beniaminkowie. Na plus na pewno Cesena - zwarta z tyłu, wychodząca do kontrataku sprawnie i szybko. Świetna gra Antoniolego w bramce uratowała remis w Rzymie, ale gdyby wcześniej trafili Nagamoto lub Bogdani... O Lecce już pisałem. Brescia trochę anonimowa w Parmie, zaczęła grać dopiero przy stanie 0-2. Rozczarował Diamanti. Do poprawki.

Pierwszy trener na aucie. Franco Colomba nie poprowadzi w tym sezonie Bologni. Dwa dni przed meczem ligowym z Interem prezydent Sergio Porcedda podziękował mu za współpracę. Ponoć Colomba sceptycznie oceniał możliwości swojej drużyny. Ponoć. Może faktycznie okazał się człowiekiem zbyt małej wiary - dziś Bologna zremisowała po twardym boju 0-0 z Interem. Następcą Colomby ma być ktoś z dwójki Mario Beretta-Alberto Malesani.

Powrót Mrówki. Atomowa Mrówka, czyli Sebastian Giovinco już w pierwszej kolejce zaczęła udowadniać włodarzom Juve, że w Piemoncie nie poznano się na jego talencie. Piękna asysta, udział przy drugim golu (Parma-Brescia 2-0), kilka kapitalnych zagrań. W Turynie niektórzy już ponoć zgrzytają zębami. Jeśli Sebastian będzie zdrowy, to może to być jego sezon!

Gol kolejki.
Trzy propozycje. Ja stawiam na Giandomenico Mesto z Genoi. Ma chłopak fantazję ! Niczym Cessay z Żiliny.

1. Mesto
2. Ricchiuti (fajna akcja)
3. Donati

Debiut-marzenie. Ciekawa i fajna sprawa z tym Davide Moscardellim z Chievo. Chłopina strzelał bramki taśmowo w Serie D, Serie C, Serie B (75 trafień w ciągu 7 lat). Dorobił się nawet przydomku "Battigol". Naście razy czytałem, że już, już jest blisko Serie A. Trafił tu dopiero teraz, po 30-tych urodzinach. Gol w debiucie, wygrany mecz, owacja na stojąco, gdy schodził z murawy. Ładna historia.

Z czym na Wyspy Owcze? Cesare Prandelli powołał kadrę na eliminacyjne starcia z Estonią i Wyspami Owczymi. Pełna lista:

Bramkarze: Antonio Mirante (Parma), Salvatore Sirigu (Palermo), Emiliano Viviano (Bologna)

Obrońcy: Luca Antonelli (Parma), Leonardo Bonucci (Juventus), Cesare Bovo (Palermo), Mattia Cassani (Palermo), Giorgio Chiellini (Juventus), Lorenzo De Silvestri (Fiorentina), Daniele Gastaldello (Sampdoria), Cristian Molinaro (Stuttgart)

Pomocnicy: Daniele De Rossi (Roma), Andrea Lazzari (Cagliari), Claudio Marchisio (Juventus), Riccardo Montolivo (Fiorentina), Angelo Palombo (Sampdoria), Andrea Pirlo (Milan)

Napastnicy: Antonio Cassano (Sampdoria), Alberto Gilardino (Fiorentina), Giampaolo Pazzini (Sampdoria), Simone Pepe (Juventus), Fabio Quagliarella (Juventus), Giuseppe Rossi (Villarreal)

Mnie cieszy obecność w kadrze takich piłkarzy, jak lewy obrońca Antonelli, prawy defensor Lorenzo De Silvestri czy Giuseppe Rossi, który ma szansę stać się kluczowym piłkarzem tej drużyny.

Japońskie harakiri. Jak podała japońska federacja piłkarska, Alberto Zaccheroni będzie trenerem drużyny narodowej tego kraju. Nie bardzo wiem jak to skomentować, więc, oprócz podlinkowania starego artykułu na temat tego szkoleniowca, powiem tak: Japonia spadnie z ligi, nie wiem z jakiej, ale spadnie. Szykuje się prawdziwe, futbolowe seppuku.


foto: gazzetta.it