czwartek, 22 sierpnia 2013

Przewodnik po Serie A - część 4.

Liga rusza już pojutrze, więc trzeba przyspieszyć tempo. Dziś przybliżam aż 4 ekipy - Inter, Juventus, Lazio i Livorno.
















INTER (poprzedni sezon: 9 miejsce)

Trener: Walter Mazzarri (nowy). Chyba najlepszy możliwy wybór z tych dostępnych dla Interu. Mazzarri pokazał w Neapolu, że potrafi stopniowo, metodycznie budować dobrą drużynę. W Mediolanie startuje z niskiego pułapu, więc w ciągu 2-3 lat może ponownie doprowadzić Inter w okolice podium. Szkoleniowiec ten ma swoje humory, gra ciągle 14-15 piłkarzami, zwala winę z porażki na zmianę a to na pecha, a to na sędziów. Ale mimo to spodziewam się, że sprawdzi się w Interze.

Taktyka: Ustawienie 3-5-2 to część trenerskiego credo Waltera Mazzarriego i od samego początku było wiadomo, że nie inaczej będzie w Interze. Trójka stoperów gra blisko siebie, boczni pomocnicy mają dużo zadań ofensywnych, dwójka środkowych pomocników z kolei bardziej filtruje niż rozgrywa. Kluczową pozycją jest ofensywny pomocnik. Hamsik robił Mazzarriemu grę w Neapolu. Teraz chyba jeszcze nie wiemy czy w Interze rolę tę spełniał będzie Kovacić czy Guarin. A może niespodziewanie Ricky Alvarez? Wysoki odbiór piłki i wykorzystanie zdobytej w ten sposób przewagi to ważny element w strategii byłego szkoleniowca Livorno i Napoli.

Najlepszy piłkarz: W kadrze drużyny jest kilku naprawdę dobrych piłkarzy, nie ma niestety żadnego wybitnego (choć poziom ten może kiedyś osiągnąć Kovacić). Sądzę, że ważną rolę odegra w nowym Interze  Rodrigo Palacio, który może być ustawiany podobnie jak Ezequiel Lavezzi jeszcze w Napoli. Argentyńczyk jest bardzo wszechstronnym i sprytnym napastnikiem. Idealnym do gry z kontrataku, który tak lubi Walter Mazzarri.

Odkrycie: Mateo Kovacić to wielki talent i nietuzinkowy już piłkarz, ale on już „odkrył się” wiosną zeszłego roku. Walter Mazzarri w ogóle stawia na dwa typy piłkarzy: doświadczonych albo młodych, ale już gotowych do gry. Nie lubi stawiać na nowicjuszy, nie lubi ryzyka. Stąd nie sądzę ,aby sezon ten odkrył dla Interu i ligi włoskiej jakiegoś piłkarza. No chyba, że eksploduje sprowadzony z Bologni Saphir Taider, w którym widzę duży potencjał, albo wreszcie spłacać zacznie się Alvaro Pereira i zostanie takim odkryciem „z odzysku”

Mercato: Latem Inter pozyskał wielu piłkarzy, ale niewielu z nich jest gotowych do zrobienia Mediolanie różnicy. Nz plus na pewno transfer Hugo Campagnaro, który należy do czołówki obrońców włoskiej Serie A, no i świetnie zna schematy preferowane przez Mazzarriego. Inter musi szukać jeszcze wzmocnień na bokach pomocy i w środku pola. W ataku też chyba pojawi się jeszcze jedne piłkarz, bo Ishak Belfodil oblał raczej swój okres próbny w Interze.

Zespół: Budowany praktycznie od podstaw, przynajmniej w sensie taktycznym. Po okresie chaosu, jaki panował od kilku lat w Interze, teraz w końcu mamy na ławce trenerskiej kogoś z klarowną wizją drużyny. Defensywa prezentuje się na papierze solidnie, w bramce stoi do tego fachowiec najwyższej próby. To ważne, bo właśnie na defensywę będzie położony na początku największy nacisk. Gdy do gry po kontuzji wróci Milito, a chaotycznego Guarina uda się ujarzmić taktycznie (czy się uda?), Inter może zacząć seryjnie gromadzić punkty. Na plus na pewno także brak obciążenia psychofizycznego związanego z grą w pucharach. To ważne, bo Mazzarri będzie miał dużo jednostek treningowych, aby stopniowo nadawać drużynie sznyt. Jeśli faktycznie Inter zostanie przejęty przez Indonezyjczyka Ericka Thohira, to może już w zimowym okienku drużyna zostanie solidnie wzmocniona.

Podstawowy skład (3-5-2): Handanović – Campagnaro, Samuel, Juan Jesus – Nagatomo, Cambiasso, Guarin, Kovacić, Pereira – Palacio, Milito

Rywalizacja: Samuel-Ranocchia-Rolando (40%-35%-25%),  Nagatomo-Wallace (70%-30%), Milito-Icardi (75%-25%)

Prognoza: Miejsca 5-7. Inter będzie grał lepiej niż przed rokiem (da się gorzej?) i bardziej regularnie punktował. Mazzarri poukłada tę ekipę i zacznie budować drużynę, która w kolejnych sezonach będzie walczyć o scudetto. Ale jeszcze nie teraz.
















JUVENTUS (poprzedni sezon: 1 miejsce)

Trener: Antonio Conte (bez zmian). Prawdziwy lider drużyny. Możemy chwalić transfery Marotty, mówić o „efekcie nowego stadionu” itp., ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że to Conte jest tajemnicą sukcesu Juventusu i dwóch tytułów mistrzowskich. Trzyma grupę w ryzach, mobilizuje ja, piłkarze poszliby za nim w ogień. Jego sztab trenerski potrafi świetnie przygotowywać drużynę motorycznie i taktycznie. Pamiętajmy, że szkoleniowiec ten uchodził niegdyś za twardego zwolennika hiperofensywnego schematu 4-2-4, ale potrafił dostosować swoje bazowe ustawienie do posiadanego materiału ludzkiego, przechodząc najpierw na 4-3-3, a potem na 3-5-2. Brawa za elastyczność.

Taktyka: Ważniejszy od papierowego ustawienia 3-5-2 jest jednak sam sposób gru Starej Damy. Myślą przewodnia jest chęć zdominowania rywala. Juventus wysoko ustawia pressing, dusi rywali w środku pola, a w ataku pozycyjnym chce zamęczyć przeciwnika szybkim, urozmaiconym sposobem rozegrania piłki (Pirlo im primis!). Piłkę bardzo dobrze wprowadzają do gry również defensorzy, szczególnie Bonucci. W ataku szczególną rolę odgrywają środkowi i boczni pomocnicy wchodzący z drugiej linii w pole karne rywala. Juventus w fazie ofensywnej gra ustawieniem, które bez obaw opisać można jako 3-3-4. Boczni pomocnicy pokrywają tak naprawdę całą flankę (do 50 metrów!), równie dużą uwagę poświęcając grze defensywnej. Stoperzy ustawiają się, zgodnie z podręcznikiem gry na trójkę z tyłu, bardzo blisko siebie, tworząc najlepszą formację defensywną w lidze, z najlepszym stoperem Serie A, Andreą Barzaglim na czele.

Najlepszy piłkarz: Skoro uznałem Arturo Vidala za piłkarza Serie A sezonu 2012/2013 nie wypada nie wymienić go w tym zestawieniu. Chilijczyk to najbardziej kompletny pomocnik we Włoszech, klasyczny centrocampista box-to-box, biegający od jednego pola karnego do drugiego. Bardzo dobrze i twardo gra w defensywie, świetnie wspomaga atak dobrymi podaniami i celnymi strzałami. Doskonale bije stałe fragmenty gry, szczególnie rzuty karne. Kapitalny piłkarz.

Odkrycie: Nie spodziewam się odkryć w szeregach Juventusu, bo wszyscy piłkarze są dobrze znani kibicom, a w kadrze nie widzę talentu mogącego nagle eksplodować. No bo o tym, że Paul Pogba to materiał na doskonałego pomocnika, wszyscy już wiemy. Może więc Mauricio Isla lub Simone Pepe dojdą do zdrowia, formy i będą błyszczeć? Przypominam, że Pepe był naprawdę ważnym elementem mistrzowskiej drużyny z sezonu 2011/2012.

Mercato: Bardzo dobre. Antonio Conte dał wyraźnie do zrozumienia władzom klubu, że bez wzmocnień nie będzie rozwoju. Walnął pięścią w stół i dostał dwóch międzynarodowej klasy napastników: Carlosa Teveza i Fernando Llorente. Angelo Ogbonna z Torino, choć mnie do końca nie przekonuje, będzie cennym zmiennikiem dla tercetu stoperów. Juventus myśli jeszcze o kupnie zmiennika (rywala?) dla Kwadwo Asamoaha na lewą pomoc. Po stronie ubytków szkoda tylko trochę Giaccheriniego, który był fajnym jokerem i potrafił dać doskonałą zmianę.

Zespół: Najmocniejszy we Włoszech, zarówno pod względem piłkarskim jak i mentalnym. Drużyna jest zgrana, twarda, prezentuje wysoki poziom, jest dobrze prowadzona. Gra na przepięknym stadionie, ma za sobą struktury wielkiego klubu. I widać, że piłkarze to czują. Skład nie ma praktycznie słabych punktów. Głównym celem na ten sezon jest chyba dojście minimum do półfinału Ligi Mistrzów. I tę drużynę na to stać.

Podstawowy skład (3-5-2): Buffon – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Lichtsteiner, Pirlo, Marchisio, Vidal, Asamoah – Tevez, Llorente

Rywalizacja: Marchisio-Pogba (55%-45%), Llorente-Vucinić (55%-45%).

Prognoza: Miejsce 1. Juventus to główny faworyt do scudetto. Ma wszelkie atuty do tego, by po raz trzeci z rzędu wygrać ligę. Szeroka kadra, jasno nakreślony sposób gry, indywidualności. Czy ktoś jest w stanie rzucić im wyzwanie?
















LAZIO (poprzedni sezon: 7 miejsce)

Trener: Vladimir Petković (bez zmian). To będzie dla Bośniaka sezon prawdy, bo poprzedni sezon mi osobiście nie odpowiedział na pytanie „jakim szkoleniowcem jest Petković”? Lazio rozpoczęło sezon grając bardzo dobry, szybki futbol, ale im dalej w las, tym było gorzej. Obraz zamazał trochę wygrany historyczny finał Pucharu Włoch. Rzymianie strzelali mało bramek, mimo iż Petković przyjeżdżał do Włoch z łatką miłośnika ofensywy. Poliglota, charyzmatyczny, twardy facet, szanowany przez piłkarzy. Dobry taktyk, potrafiący elastycznie reagować na boiskowe wydarzenia. To na pewno. Tez sezon pokaże czy coś więcej.

Taktyka: Petković przed każdym meczem powtarza, że jego drużyna będzie chciała zdominować rywala, ale niestety nie zawsze się to jej udawało. Bośniak rotuje między różnymi schematami gry, ale w każdym z nich jego Lazio gra raczej dość spokojny, rzetelny futbol. Bez szaleńczego pressingu, skomplikowanych wariantów. Większość gry ofensywnej Lazio buduje na skrzydłach, gdzie szaleją Lulić i Candreva, dogrywający piłki do Klose. Niemiec odgrywa też ważną rolę w robieniu miejsca dla wbiegających z drugiej linii ofensywnych pomocników. Przyjście Lucasa Biglii powinno dodatkowo zwiększyć możliwości rozgrywania piłki w strefie środkowej

Najlepszy piłkarz: Miałem kilku kandydatów, ale zdecydowałem się na Brazylijczyka Hernanesa. Dlaczego? Bo pomimo jego wad (lekka powolność, słabsza gra w defensywie) jest to piłkarz na którego patrzy się z największą przyjemnością. Technika, podania, wizja gry, elegancki sposób poruszania się. No i te genialne strzały. Nie wiem czy Hernanes jest najlepiej uderzającym piłkę zawodnikiem w Serie A, ale na pewno kręci się w okolicach podium. 30 bramek zdobytych w trzy sezony na boiskach Serie A to też wspaniała wizytówka Profety.

Odkrycie: Juniorzy Lazio zdobyli w czerwcu tego roku tytuł mistrzów Włoch, więc rzymianie mają ciekawy narybek. Liczę, że Antonio Rozzi, Mamadou Tounkara czy Balde Diao Keita dostaną swoją szansę. Już w poprzednim sezonie świetne mecze mieli prawy obrońca Luis Pedro Cavanda i pomocnik Ogenyi Onazi. Ja postawię jednak na Diego Novarettiego. 28-letni argentyński stoper trafił do Rzymu latem z Toluci i fajnie prezentował się w sparingach. Wysoki, silny, ale i dość mobilny, do tego dobrze wprowadza piłkę do gry. Czuję, że Petković będzie miał z niego pociechę.

Mercato: Niezłe, ale nic ponad to. Lazio raczej poszerzyło kadrę, niż podniosło jej jakość. W tym drugim kontekście jedynie transfery Biglii i może Novarettiego wydają się być warte wzmianki (Felipe Anderson to jednak duża niewiadoma). Ciągle otwarta jest sprawa zakupu zmiennika dla Miroslava Klose. Niemiec miewa problemy ze zdrowiem, a bez niego Lazio jest w ofensywie bezradne. Wydaje się, że prezydent Claudio Lotito na sam koniec okienka sprowadzą właśnie jeszcze jednego napastnika. Na plus na pewno również to, że z drużyny nie odszedł nikt znaczący.

Zespół: Lazio to mocna drużyna i niech nikogo nie zmyli wynik Superpucharu Włoch. Rzymianie należą do szerokiej ligowej czołówki, a poszerzona kadra powinna zminimalizować ryzyko problemów związanych z występem w Lidze Europy. Podstawowa jedenastka Lazio jest bardzo mocna i jeśli zmiennicy staną na wysokości zadania to biancocelesti powinni skończyć sezon wyżej niż przed rokiem. Lazio ma bardzo dobrą, różnorodną linię pomocy, doskonałego bramkarza i doskonałego snajpera. Wątpliwości budzi linia defensywna. Sam jestem ciekawy, jak to poukłada Petković

Podstawowy skład (4-1-4-1): Marchetti – Konko, Biava, Dias, Radu – Ledesma – Candreva, Gonzalez, Hernanes , Lulić – Klose

Rywalizacja: Dias-Novaretti-Cana (40%-30%-30%), Ledesma-Biglia (55%-45%), Gonzalez-Onazi-Ederson (40%-30%-30%).

Prognoza: Miejsca 5-7. Myślę, że Lazio będzie szło łeb w łeb z Romą i Interem. Te trzy drużyny wydają się w tym momencie na zbliżonym poziomie. Jeśli jednak rzymianie będą w stanie utrzymać przez cały sezon równą formę (w poprzednich dwóch latach mieli z tym kłopoty), to wcale nie jest wykluczone, że powalczą o coś więcej.














LIVORNO (poprzedni sezon: Serie B)

Trener: Davide Nicola (bez zmian). Wielu pukało się w czoło, gdy prezydent Livorno Aldo Spinelli powierzał mu rok temu misję wprowadzenia Livono do elity. 40-letni szkoleniowiec miał za sobą dwa lata solidnej roboty w drugoligowym Lumezzane. Tylko tyle. Nicola okazał się strzałem w dziesiątkę. Livorno wygrało awans do Serie A w playoffach. Duża w tym zasługa trenera, który poskładał do kupy ekipę, która sezon wcześniej prawie zleciała do Serie C, przytłoczona też tragiczną śmiercią Piermario Morosiniego. Nicola, były defensor, jest szkoleniowcem stawiającym na atak, nawet kosztem ryzyka w obronie. To się podoba, ale czy nie jest zbyt odważne jak na standardy Serie A?

Taktyka: Ofensywna. Livorno Nicoli to drużyna stawiająca na atak, używająca do szturmów wysokiego ustawienia bocznych pomocników (Gemiti, Schiattarella), ofensywnego pomocnika (trequartistę: na zmianę Belingheri i obecnie kontuzjowany Siligardi) i do tego dwóch snajperów( z reguły Paulinho i Dionisi). Drużyna ma dominować, stwarzać okazje. 77 bramek zdobytych w Serie B świadczą o tym najlepiej. Ale jest też druga strona medalu – 44 gole stracone. Defensywa Livorno jest często odkryta, drużyna regularnie traciła gole z kontrataków, mimo obecności w składzie zawsze dwóch defensywnych pomocników ustawionych blisko linii obrony.

Najlepszy piłkarz: Nie wypada postawić na kogoś innego niż Brazylijczyk Paulinho, skoro jego 23 gole (łącznie z play-offami) zapewniły Livorno awans do Serie A. Paulinho to ciekawy piłkarz. Już 9 lat temu trafił do Livorno z Juventude jako piłkarz reprezentacji Brazylii U-20. Długo jednak nie mógł w Toskanii „odpalić” i był wypożyczany do Serie B i Lega Pro (Grosseto, Sorrento). To właśnie w tym ostatnim klubie został definitywnie ustawiony jako środkowy napastnik (wcześniej rzucany był często po skrzydłach) i zaczął seryjnie strzelać gole. Szybki, dobry technicznie napastnik, obdarzony bardzo dobrym uderzeniem z prawej nogi (bije również rzuty wolne) liczy na pewno na co najmniej 10 goli w tym sezonie ligowym.

Odkrycie: Dla szerszej publiczności większość graczy Livorno to nowe nazwiska. W tej rubryce przybliżę Lucę Siligardiego. Piłkarz ten do gry wróci dopiero za kilkanaście tygodni, ale myślę, że warto an niego poczekać. Siligardi to ofensywny pomocnik, gracz z ogromnym potencjałem. Wystarczy powiedzieć, że do momentu kontuzji miał na koncie 13 zdobytych bramek w 22 występach w minionych rozgrywkach Serie B. Luca dysponuje dobrym przyspieszeniem, znakomicie wyczuwa moment wejścia w akcję z drugiej linii. Ma też świetny strzał – na zmianę z Paulinho wykonuje rzuty wolne.

Mercato: Jak to często bywa po awansie, drużyna jest w trakcie przebudowy. Jest nowy golkiper (Bardi), modyfikacjom ulega tez linia pomocy, gdzie spore szanse na grę mają nowi piłkarze, jak Benassi czy Greco. Pocieszające jest to, że jest to ruch głównie w jedną stronę, co pozwala sądzić, że nie powtórzy się casus Pescary. Na 95% do Livorno trafi też ze zdegradowanej Sieny Innocent Emeghara, co będzie dużym wzmocnieniem linii ataku.

Zespół: Skład drużyny nie powala na kolana. Fajnie, że Livorno preferuję grę „na tak”, strzela dużo bramek itp. Ale Serie A potrafi brutalnie zweryfikować takie zapędy i obawiam się, że w Livorno szybko potrzebna będzie zmiana koncepcji. Łącznie być może ze zmianą trenera, któremu życzę oczywiście jak najlepiej. Livorno skład ma drugoligowy, a wzmocnienia też nie rzucają na kolana. Toskanczyków czeka ciężka walka o byt. Walka, którą moim zdaniem przegrają. Kibice Livorno zaprezentowali w 2002 roku oprawę meczową oddającą hołd Józefowi Stalinowi. Sugerowałbym raczej ,aby poszukali pomocy gdzie indziej.

Podstawowy skład (3-5-2): Bardi – Valentini, Emerson, Bernardini – Schiattarella, Greco, Duncan, Belingheri, Gemiti – Dionisi, Paulinho

Rywalizacja: Bernardini-Ceccherini-Mbaye (45%-30%-15%), Greco-Luci (55%-45%), Duncan-Benassi (55%-45%), Belingheri-Siligardi (55%-45%), Dionisi-Emeghara (55%-45%)


Prognoza: Miejsca 18-20. Przeciętny skład, pewna naiwność taktyczna, trener-debiutant (w Serie A) na ławce. To może się nie udać.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Przewodnik po Serie A - część 3.

Sobota coraz bliżej, więc nie zatrzymujemy się. TUTAJ scharakteryzowałem Atalantą, a TUTAJ Bolognę, Cagliari i Catanią. Zapraszam na kolejny odcinek Przewodnika po Serie A. Czas na Chievo, Fiorentinę i Genoę.

















CHIEVO (poprzedni sezon: 12 miejsce)

Trener: Giuseppe Sannino (nowy). Dobry taktyk, specjalista od defensywy. Zrobił dobrą robotę w Sienie, jego kariera rozwijała się harmonijnie, aż wpadł na zły pomysł objęcia Palermo. Nie dość, że dopisał do CV spadek z Serie A, to jeszcze dopisał się do listy szkoleniowców zwalnianych, a potem ponownie zatrudnianych przez Maurizio Zampariniego.

Taktyka: Sannino z reguły wysyła swoje ekipy w bój w systemie 4-4-2 i tak będzie też grało Chievo. Szkoleniowiec ten na bokach pomocy ustawia z reguły typowych skrzydłowych, ale w meczach z lepszymi rywalami lubi wstawić tam środkowych pomocników. W Chievo mógłby to być np. niesamowicie wybiegany Hetemaj. Drużyna raczej nisko będzie ustawiać się w defensywie i liczyć na kontry. Typowe catenaccio?

Najlepszy piłkarz: Wielkiego wyboru nie ma, nie powiem. Wydaje się, że  Cyril Thereau zapracował solidnie na transfer do lepszego klubu swoimi 11 golami w minionym sezonie. Francuz, mimo 189 cm wzrostu, nie jest typowym środkowym napastnikiem. Lubi cofnąć się po piłkę i sensownie ją rozegrać. Od jego dyspozycji mogą zależeć losy Chievo.

Odkrycie: Skrzydłowy Riccardo Improta był królem strzelców turnieju w Viareggio AD 2012, ale w Chievo zacznie chyba na samym końcu ławki.  Za to Adrian Stoian może szybko stać się ważnym piłkarzem. Jest szybki, przebojowy, dobrze wyszkolony technicznie. Może grać na skrzydle i w ataku. W tym roku zdążył już zadebiutować w reprezentacji Rumunii.

Mercato: W Chievo jest od zawsze skromie, ale solidnie. Werończycy płacą praktycznie najmniej w Serie A, ale robią to na czas. Transfery do klubu (Pamić, Acosty, Improta, Sestu) powinny zrównoważyć ubytki (Andreolli, Cofie, Acerbi), ale skład jest ciągle, niestety, jednym ze słabszych i najmniej ciekawych w lidze.

Zespół: Chievo to raczej nudna drużyna. Traci mało bramek i mało ich strzela. Szalona ekipa Luigi Del Neriego z sezonu 2001/2002 to już odległa przeszłość. Sannino to trener defensywny, więc postawi na doświadczenie w obronie (Dainelli, Cesar) i pomocy (Rigoni, Hetemaj), stałe fragmenty gry i kontrataki, gdzie szybcy Improta, Stoian czy Sestu będą mogli rozwinąć skrzydła. Chievo ma mało kibiców, gra przy pustych praktycznie trybunach i wielu obserwatorów co roku życzy im spadku. Czy to już teraz?

Podstawowy skład (4-4-2): Puggioni – Sardo, Cesar, Dainelli, Drame – Sestu, Radovanović, Rigoni, Hetemaj  – Paloschi, Thereau

Rywalizacje: Sardo-Frey (60%-40%), Cesar-Papp (60%-40%), Radovanović-Stoian (60%-40%)

Prognoza:  Miejsca 18-20. Chievo źle zacznie sezon, ciągle będzie kręcić się w okolicy strefy spadkowej i na koniec spadnie. Ku uciesze wielu fanów Serie A.















FIORENTINA (poprzedni sezon: 4 miejsce)

Trener: Vincenzo Montella (bez zmian). Wyrzut sumienia władz Romy, którzy zamiast zostawić w klubie Montellę, oddali latem 2011 roku stery trenerskie Luisowi Enrique. „Samolocik”, jako piłkarz, nie z każdym szkoleniowcem miał pod drodze, ale chyba wyciągnął z tego wnioski. Teraz nie ma problemów z szatnią, a piłkarze doceniają jego warsztat taktyczny i ofensywną mentalność. Sprawdził się w Catanii, sprawdza we Florencji. Niedługo powinien trafić do jeszcze większego klubu.

Taktyka: Poprzedni sezon Montella rozpoczynał z ustawieniem 3-5-2, stopniowo używając coraz częściej 4-3-3. Siła ofensywa tej drużyny jest wielka nie tylko na papierze, a "Aeroplanino" potrafił wykorzystać ją, używając do tego szybkiej gry po ziemi i różnorodnych wariantów ofensywnych. Jeśli nie udaje znaleźć się szybkiej gry z przesuwaniem piłki krótkimi podaniami, drużyna nie zawaha się użyć krzyżowego przerzutu do bardzo ofensywnie grających bocznych pomocników (Cuadrado, Pasqual). Fiorentina ma bardzo dobrze opracowane stałe fragmenty gry w ofensywie, mały problem widzę natomiast w grze obronnej, zarówno przy właśnie stałych fragmentach, jak i w kłopotach z obronieniem się przed kontratakami rywali. Jest to związane ze średnim potencjałem szybkościowym trójki defensorów i wysoką grą linii defensywnej.

Najlepszy piłkarz: Jest w czym wybierać, ale jeśli miałbym wskazać na tego, którego ogląda mi się najlepiej, postawiłbym na Hiszpana Borję Valero. Przedstawiciele Półwyspu Iberyjskiego nie mieli dotąd w Italii łatwego życia, ale Borja przyjął się we Florencji kapitalnie, co ułatwił mu na pewno „hiszpański” styl gry drużyny. Pomocnik ten wspaniale prowadzi grę fioletowych, robi to elegancko, nieszablonowo i skutecznie. Jeśli jeszcze zacznie częściej trafiać do siatki rywala, wskoczy na podium najlepszych centrocampistów w Serie A.

Odkrycie: Ciężko spodziewać się odkryć w drużynie, gdzie praktycznie wszyscy piłkarze są doskonale znani szerszej publiczności. W letnich sparingach, które udało mi się obejrzeć, całkiem fajne wrażenie zrobił na mnie młody Czarnogórzec, Marko Bakić. Fioretina wykupiła latem całość jego karty z Torino. Montella próbuje cofnąć tego ofensywnego pomocnika na pozycję rozgrywającego i idzie mu to całkiem nieźle, bo Bakić jest świetnie wyszkolony technicznie i potrafi bardzo celnie podać futbolówkę.

Mercato: Jeśli chodzi o formacje ofensywne, to Fiorentina spisała się doskonale. Odszedł marudny Jovetić, ale po kontuzji wraca Giuseppe Rossi, więc powinno się to zbilansować. Josip Ilicić może grać na kilku pozycjach, a Joaquin wniesie międzynarodowe doświadczenie. No i wisienka kampanii transferowej, czyli Mario Gomez. 20 bramek w sezonie Niemiec raczej gwarantuje. Nie podoba mi się zamieszanie z bramkarzami, gdyż mimo transferu Munui Viola nadal szuka pierwszego golkipera. Na tydzień przed startem ligi! Spodziewałem się też przyjścia jednego, szybkiego stopera.

Zespół: Bardzo mocny. O ofensywę nie ma się co martwić. Mecze Fiorentiny będą jeszcze fajniejszymi spektaklami niż przed rokiem, nawet gdyby odejść miał marudzący trochę Adem Ljajić. Kadra jest szeroka, gra w Lidze Europy nie powinna więc być problemem. W ofensywie mamy przecież Gomeza, Ilicića, Cuadrado, Aquilaniego, Rossiego, Joaquina, Borję Valero i jeszcze Ljajicą. Gorzej z defensywą. Neto i Munua nie gwarantują pewności w bramce, a Roncaglia i Tomović nie przekonują na pół-prawym stoperze. Jeśli tu nie będzie postępu, to Fiorentinie znów może braknąć milimetrów, by zakwalifikować się do wymarzonej Ligi Mistrzów.

Podstawowy skład (3-5-2): Neto – Roncaglia, Rodriguez, Savić – Cuadrado, Pizarro, Aquilani, Borja Valero, Pasqual – Rossi, Gomez

Rywalizacja: Roncaglia-Tomović (55%-45%), Rossi-Ljajić (55%-45%. Z Ljajićem raczej 4-3-3 i Serb na lewym skrzydle)

Prognoza: Miejsca 2-4. We Florencji po cichu mówi się o scudetto, ale ta drużyna (jeszcze) nie jest gotowa na takie wyzwanie. Viola znów będzie grac ofensywnie i znów zakręci się wokół podium. Czy tym razem się uda?














GENOA (poprzedni sezon: 17 miejsce)

Trener: Fabio Liverani (nowy). Niespodzianka. Jeszcze parę miesięcy temu Liverani prowadził grupę Allievi Nazionali (rocznik 1996) w klubie z Genui i pewnie nie spodziewał się tak szybkiego awansu. Latem było trochę problemów z licencją dla niego, ale ostatecznie dopisano go do listy kursantów w Coverciano i były reprezentant Włoch będzie mógł pójść w ślady Andrei Stramaccionego – równolegle studiować i prowadzić zespół w Serie A. Ciężko powiedzieć jakim trenerem jest Liverani. Jako piłkarz był bardzo eleganckim, ale i bardzo powolnym w ruchach rozgrywającym.

Taktyka: Sądząc po sparingach, jedno jest pewne: Genoa wystawiać będzie 4 obrońców. Dalej może już być różnie, bo kadra drużyny pozwala na różne warianty. Kluczowym piłkarzem w każdym z nich jest Francesco Lodi, ściągnięty latem z Catanii. Wokół niego ma być budowana drużyna. Jeśli w formie będą napastnicy, najczęściej oglądać będziemy ustawienie 4-3-1-2, w innym przypadku Liverani dodatkowo zagęści środek pola wstawiając Santanę lub Biondiniego. Mała liczba skrzydłowych w składzie drużyny sądzić każe, że Genoa większość akcji budować będzie przez środek.

Najlepszy piłkarz: Wspomniany Francesco Lodi łączony był już z większością wielkich włoskich klubów, więc zaskoczeniem był jego transfer do Genoi, która ledwo ledwo utrzymała się w Serie A. Należy do tej samej grupy co scharakteryzowany wcześniej Diamanti – lewonożnych pomocników genialnie bijących stałe fragmenty gry. Lodi gra dalej od bramki rywala niż piłkarz Bologni, lubi rozgrywać akcje z głębi pola. operując na zmianę krótkimi podaniami i długimi przerzutami. To trochę lepsza wersja Fabio Liveraniego z czasów jego gry w piłkę, co pozwala sądzić, że Francesco będzie miał pewny plac w ekipie Genoi.

Odkrycie:  Sime Vrsaljko przybywa do Genui w glorii wielkiego talentu chorwackiego futbolu, już ogranego w pucharowych bojach i uczestnika Euro 2012. Letnie sparingi każą sądzić, że Sime szybko zapracuje sobie na szacunek w trudnej lidze włoskiej.  Dobre warunki fizyczne, dobra technika użytkowa, inklinacje do gry ofensywnej. Po odejściu do Rosji Granquista nikt nie powinien zagrozić Chorwatowi na prawej flance w Genoi.

Mercato: Jak co roku wielkie wietrzenie szatni. Enrico Preziosi wychodzi z założenia, że ruch w biznesie musi być i co okienko trzeba zarobić. A przy okazji zarabiają tłumy dyrektorów sportowych i agentów. Wynik sportowy jest gdzieś na drugim planie. Tym razem jednak, mimo wielu zmian, Genoa ulepiła lepszy zespół niż przed sezonem. Gilardino, Konate, Lodi, Cofie, Vrsaljko, Perin czy Marchese to naprawdę dobrzy piłkarze, który będą realnym wzmocnieniem składu.  Z listy piłkarzy, którzy Genuę opuścili, żal tak naprawdę głównie Granquista, jednego z solidniejszych defensorów w całej lidze.

Zespół: Niewiadoma. Na papierze wygląda całkiem sensownie. Luki dostrzegam na środku obrony, ale zapowiadany transfer Gamberiniego powinien rozwiązać ten problem. Niby ma kto rozgrywać (Lodi), biegać (Biondini, Cofie, Kucka), dogrywać piłki napastnikom (Bertolacci, Santana) i strzelać gole (Gilardino, Floro Flores). Ale coś mi tu jednak nie gra. Mecz ze Spezią w Pucharze Włoch pokazał, że drużyna ma przestoje, nie ma (jeszcze?) koncepcji  na budowanie akcji i popełnia katastrofalne błędy w defensywie. Niewiadomą jest też trener. Takie debiuty mogą wypalić (Montella), ale mogą też zakończyć się Strama-katastrofą.

Podstawowy skład (4-3-2-1):  Perin – Vrsaljko, Portanova, Manfredini, Antonelli – Cofie, Lodi, Kucka – Santana, Bertolacci – Gilardino

Rywalizacja: Vrsaljko-Marchese (75%-25%), Cofie-Biondini-Matuzalem (40%-30%-30%), Santana-Floro Flores (60%-40%. Z Włochem przejście na 4-3-1-2).

Prognoza: Miejsca 11-14. Choć sparingi i odpadnięcie z Pucharu Włoch na to nie wskazują, sądzę, że Genoa bez większych problemów utrzyma się w Serie A. Początek może być ciężki i tu na włosku zawiśnie posada Fabio Liveraniego. Potem jednak siła kadrowa powinna wziąć górę. Chyba, że Preziosi namiesza w zimowym okienku transferowym

niedziela, 18 sierpnia 2013

Przewodnik po Serie A - część 2.

Zapraszam na ciąg dalszy naszej przedsezonowej podróży po klubach Serie A. O Atalancie Bergamo pisałem TUTAJ. Dziś czas na Bolognę, Cagliari i Catanię















BOLOGNA (poprzedni sezon: 13 miejsce)

Trener: Stefano Pioli (bez zmian). Kolega Zbigniewa Bońka z Juventusu to szkoleniowiec dość podobny do opisanego wczoraj Stefano Colantuono. Gdziekolwiek się nie pojawi (poza Palermo oczywiście), zostawia po sobie dobre wrażenie i wspomnienie solidnego warsztatu i etosu pracy. Jego nazwisko gdzieś pojawiało się w kontekście Romy, ale aby trafić takiego klubu, Pioli musi zrobić coś ponad  rzetelność.

Taktyka: Bologna w minionym sezonie rotowała głównie między ustawieniami 3-5-2 (3-5-1-1) i 4-2-3-1. Cała gra drużyny ustawiona jest pod Alessandro Diamantiego, także pod bite przez niego stałe fragmenty gry. Rolando Bianchi zmieni na szpicy Alberto Gilardino. Podobnie jak w poprzednim sezonie 4 obrońców i 2 defensywnych pomocników nie będzie mieć specjalnych zadań ofensywnych, z których rozliczana będzie za to ofensywna czwórka (Bianchi plus wymieniający się miejscami trzej „trequartiści”). Linia obrony grać będzie dość nisko, bo Sorensen, Antonsson czy Natali to szybkościowo raczej ogon Serie A.

Najlepszy piłkarz: Alessandro Diamanti to bezdyskusyjnie gwiazda Bologni i jeden z ciekawszych piłkarzy aktualnej reprezentacji Włoch. Nie jest przesadą stwierdzenie, że to jedna z 3-4 najlepszych lewych nóg w Serie A i na pewno jeden z 3-4 najlepszych specjalistów od stałych fragmentów gry. W ofensywie Diamanti to 50% potencjału Bologni. Co będzie, gdy z jakiegoś powodu go zabraknie?

Odkrycie: Liczę na świetny sezon Saphira Taidera, o którym pisałem parę miesięcy temu, że ma spory potencjał i go nie wykorzystuje. Bardzo ciekawie pokazał się w okresie przygotowawczym Egipcjanin Abdallah Yaisien.  Bologna pozyskała go za darmo po tym, jak skończyła mu się umowa z PSG. 19-latka reklamuje się jako „nowego Zidana”, „nowego Nasriego” etc. Zobaczymy.

Mercato: Bardzo spokojne. Bianchi zastąpił Gilardino i pewnie strzeli 12-15 bramek (kto by nie strzelił mając za asystenta Diamantiego?). Bramka, obrona i pomoc praktycznie bez zmian. Szkoda tylko odejścia do Sampdorii Gabbiadiniego, którego w Bologni chyba trochę nie wykorzystano.

Zespół: Nie widzę powodu, dla którego ta Bologna miałaby się różnić czymś od tej z sezonu 2012/2013. Ten sam trener, ten sam skład, te same schematy. Obrońcy raczej toporni (może poza zasuwającym całą lewą flanką Morleo), w pomocy obok Diamantiego fajnie gra też Grek Kone, który potrafi posłać taką petardą, że rozrywa siatkę. Bianchi to jedyny klasowy napastnik, więc w razie jego urazu może być nieciekawie.

Podstawowy skład (4-2-3-1): Curci – Sorensen, Antonsson, Natali , Morleo – Khrin, Taider – Kone, Diamanti, Christodopoulos – Bianchi

Rywalizacja: Natali-Garics (60%-40% - Garics wskakuje na prawą obronę, a Sorensen na środek), Antonsson-Cherubin (70%-30%), Krhin-Perez (60%-40%)

Prognoza:  Miejsca 15-17. Wąska kadra i brak zmienników dla Diamantiego i Bianchiego może być źródłem kłopotów.














CAGLIARI (poprzedni sezon: 11 miejsce):

Trener: Duet Ivo Pulga-Diego Lopez (bez zmian) przejął stery w trakcie poprzedniego sezonu i szybko wprowadził dryfujący okręt na właściwy kurs. Wystarczyło poustawiać piłkarzy na właściwych pozycjach i pozwolić im grać. Pytanie: jak obaj panowie poradzą sobie z samodzielnym przygotowaniem drużyny? Nigdy nie robili tego na poziomie Serie A, nie wydaje mi się też, by byli jakoś specjalnie biegli taktycznie. To będzie dla nich duży test.

Taktyka: Miniony sezon Cagliari zaczynało systemem 4-3-3, który po przyjściu Pulgi i Lopeza często zmieniał się na klasyczne 4-3-1-2. Tak będzie i teraz. Cagliari najlepiej czuje się w grze z kontrataku, a cała gra ofensywna polega głównie na szybkim przeniesieniu piłki w okolice pola karnego rywali i liczenie na inwencję ofensywnych piłkarzy, których Sardyńczycy mają na dobrym poziomie. Zwraca uwagę dość odważna, ale trochę niewykorzystana, gra bocznych defensorów (Avelar, Pisano).

Najlepszy piłkarz: Radja Nainggolan to jeden z najciekawszych pomocników w Serie A. Niby specjalista od destrukcji, agresywny, silny i wydolny. Ale gdy tylko przesuwano go bliżej bramki rywali, od razu pokazywał, że potrafi strzelać gole i asystować. Tego lata blisko Interu i Romy. To chyba jego ostatni rok na Sardynii.

Odkrycie:  Ciężko tu kogoś wskazać, bo w Cagliari nie ma praktycznie nowych twarzy. Może wychowanek klubu, lewy obrońca Nicola Murru, okaże się rewelacją jeśli wywalczy sobie podstawowy skład ? Końcówkę poprzedniego sezonu miał bardzo fajną.

Mercato: Cisza. Skład praktycznie nienaruszony. Może to się zmienić, bo bliski przejścia do Napoli jest reprezentant Włoch, Davide Astori. Co wtedy? Czy sprowadzony z Gianniny młody Grek Marios Oikonomou będzie w stanie go zastąpić?

Zespół: Drużyna niby jest zgrana i ma elementy z jakością, ale nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że to może być dramatyczny sezon dla Cagliari. Drużyna przez dłuższy czas grać będzie w Trieście, 1000 kilometrów od domu, na skutek znanych problemów ze stadionem. Nie przekonuje mnie też duet trenerski Pulga-Lopez i nie wykluczam, że szybko dojdzie tu do zmiany. Pamiętajmy też o powiązanych z kwestią Stadio Is Arenas kłopotach prawnych prezydenta Cellino. Sardynia może, po 10 latach, stracić Serie A.

Podstawowy skład (4-3-1-2): Agazzi - Pisano, Rossettini, Astori, Avelar – Nainggolan, Conti, Ekdal – Cossu – Pinilla, Sau

Rywalizacja: Pisano-Perico (70%-30%), Avelar-Murru (55%-45%), Ekdal-Dessena (55%-45%), Cossu-Ibarbo (55%-45%. Z Ibarbo przejście na 4-3-3).

Prognoza: Miejsca 18-20. Choć większość obserwatorów uważa inaczej, ja mam złe przeczucia. Cagliari walczyć będzie o utrzymanie z Sassuolo i Torino i walkę tę przegra.

















CATANIA (poprzedni sezon:  8 miejsce)

Trener: Rolando Maran (bez zmian). Szkoleniowiec stawiający na ofensywę, co potwierdził jeszcze w Varese, którego o mały włos nie wprowadził do Serie A. Poprzedni sezon w Catanii świetny – aż 56 punktów i wiele znakomitych meczów. Kolejny trener, po Simeone, Mihajloviću czy Montelii, który na Sycylii wypromuje się do większego klubu.

Taktyka: Catania od kilku sezonów  cały czas obraca się w kręgu 4-2-3-1 i 4-3-3. Cyfry są tu umowne, bo grę drużyny Marana charakteryzuje wymienność pozycji i próba zdobywania przestrzeni za pomocą krótkich podań. Zdecydowania większość piłkarzy, szczególnie ofensywnych, świetnie operuje piłką. W końcu to praktycznie sami Argentyńczycy. Mobilność napastników i pomocników  pozwala zakładać pressing już na połowie rywala.

Najlepszy piłkarz: Pablo Barrientos. Były dyrektor Catanii, Pietro Lo Monaco, powiedział o nim, że „Barrientosa nigdy nie zdjąłbym z boiska. Barrientos to futbol”. Po odejściu Alejandro Gomeza to na nim i na Gonzalo Bergessio opierać się będzie ofensywa Catanii. El Pitu może grać w środku pola, na skrzydle i jako cofnięty napastnik. Wyszkolenie techniczne i wizję gry ma na najwyższym poziomie.

Odkrycie: Kilku zawodników może odpalić, jak choćby nowe nabytki: Monzon i Leto. Ja stawiam, że to będzie sezon Lucasa Castro. El Pata miał już przebłyski w minionym sezonie, a teraz powinien być podstawowym piłkarzem. Świetnie drybluje, ale i mocno trzyma się na nogach. Podobnie jak Barrientos może być wystawiany na wielu pozycjach w ofensywie.

Mercato: Tegoroczne mercato pozbawiło Catanii trzech piłkarzy, którzy w ostatnich latach stanowili o sile tej drużyny: lewego obrońcy Marchese, rozgrywającego Lodiego (obaj Genoa) i skrzydłowego Alejandro „Papu” Gomeza (Metalist Charków). Znając wyczucie władz Catanii, nowi piłkarze godnie ich zastąpią, ale zawsze tego typu zmiany niosą za sobą wiele niewiadomych.

Zespół: Catania od kilku lat jest miastem, gdzie żyje najwięcej argentyńskich piłkarzy, jeśli policzymy tych mieszkających poza granicami tego pięknego kraju. Aktualnie w kadrze jest ich 14. Możemy więc powiedzieć, że drużyna to w pełni latynoska. Nawet nowy dyrektor sportowy pochodzi z Argentyny. Na grę Etnei patrzy się przyjemnie, bo jest szybka i techniczna. Klub ten od lat promuje piłkarzy i trenerów. Pewnie znów ktoś wypłynie na szersze wody. Na papierze jednak Catania ma trochę słabszy skład niż przed rokiem.

Podstawowy skład: (4-3-3): Andujar – Alvarez, Bellusci, Spolli, Monzon – Izco, Tachtsidis, Almiron – Castro, Barrientos, Bergessio

Rywalizacja: Alvarez-Peruzzi (80%-20%. Peruzzi wróci do gry w styczniu), Bellusci-Legrottaglie (55%-45%), Tachtsidis-Leto (55%-45%. Z Leto na lewym skrzydle drużyna przechodzi na 4-2-3-1).

Prognoza: Miejsca 11-14. Ładna piłka, sporo ładnych bramek i fajnych meczów. Ale troszkę niżej niż przed rokiem. 


sobota, 17 sierpnia 2013

Przewodnik po Serie A - pilot
















Za tydzień początek sezonu Serie A. Znów ruszamy, niestety, po cichu. Nadal nie wiadomo czy jakaś polska stacja będzie pokazywać mecze. Więcej niestety mówi się o Bundeslidze, Primera Division czy Premier League. Częściowo jest to zrozumiałe, ale po części nie mogę się z tym pogodzić. Czytając fora i portale społecznościowe widzę, jak wielu fanów ma liga włoska, jak wielu ludzi w Polsce trzyma kciuki za Juventus, Inter, Milan, Napoli, Romę czy Lazio. Trwają dyskusje, spory, kibice zrzeszają się w oficjalne fan kluby. Ten Milanu jest, jeśli się nie mylę, najliczniejszym poza terytorium Italii w całej Europie.

Serie A straciła swój dawny blask, ale nadal przyciąga uwagę milionów fanów na całym świecie, a czołowe włoskie kluby to nadal bardziej rozpoznawalne marki niż kluby hiszpańskie (poza dwoma), czy niemieckie (poza dwoma). To jest potencjał tej ligi, trochę przyblokowany, ale ciągle wielki. Zaczynają powoli powstawać nowe stadiony. Zespoły grają coraz bardziej ofensywnie, jakby chcąc zedrzeć krzywdzącą trochę łatkę catenaccio przyklejoną do całej włoskiej piłki. Letnie mercato, po raz pierwszy od lat, sprowadziło na Półwysep Apeniński większą liczbę gwiazd (Gomez, Higuain, Strootman, Tevez, Llorente, Joaquin, Mertens) niż ją jej zabrało (Cavani, Jovetić). To dobry symptom.

Zapowiedzi Serie A w takim formacie piszę już od kilku lat. Teraz, mam nadzieję, przeczyta ją więcej osób. Nie miałem oczywiście ambicji tworzenia skarbu kibica, który w obecnych czasach nie ma racji bytu. Chciałbym, aby po przeczytaniu tej serii artykułów każdy średnio zorientowany kibic (bo dla kibiców Serie A to będzie tylko uporządkowanie wiadomości przed sezonem) zapamiętał przynajmniej jedną nową, ciekawą rzecz o każdej z drużyn. Wtedy moja "misja" będzie spełniona. Zaczynamy od Atalanty Bergamo, w kolejnych dniach pojawiać się będą kolejne ekipy.


ATALANTA (poprzedni sezon: 15 miejsce)

Trener: Stefano Colantuono (bez zmian). Rzadka w Italii stabilizacja, bo dla rzymianina Colantuono będzie to już czwarty z rzędu sezon na ławce Atalanty. To zresztą jego druga kadencja w Bergamo, obie ozdobił awansami do Serie A. Solidny, rzetelny pragmatyk. Czasem wybuchnie przed kamerami, ale generalnie ma sprawy pod kontrolą.

Taktyka: Colantuono hołduje od zawsze grze na 4 obrońców. Do tej pory było to z reguły 4-4-1-1 lub 4-4-2. Letnie sparingi sugerują próby przejścia na 4-3-3 z „muskularnym” tercetem środkowych pomocników. Pozwoli to Giacomo Bonaventurze grać jeszcze bliżej bramki rywala, z pożytkiem dla drużyny.

Najlepszy piłkarz: Dla wspomnianego wyżej Giacomo Bonaventury powinien być to ostatni sezon w tej części Lombardii. Piłkarz ten puka do bram reprezentacji Włoch i mocno wyrasta już ponad swoich kolegów. Obie nogi, szybkość, drybling, zmysł do gry kombinacyjnej. W lecie pytały o niego Napoli i Juventus. Za rok wrócą ponownie.

Odkrycie: Nieźle w sparingach prezentowali się Rumun Constantin Nica i Włoch Daniele Baselli. Eksplodować może Marco Livaja. Czuję jednak, że to będzie sezon Giuseppe De Luci. W poprzednich rozgrywkach „Komar” dopiero oswajał się z Serie A po przyjściu z Varese. Teraz Atalanta wykupiła jego kartę i czuję, że w Bergamo mocniej na niego postawią. Stylem gry De Luca przypomina Sebastiana Giovinco, a system 4-3-3 powinien pomóc mu wykorzystać swoje atuty.

Mercato: Bergamaschi znani są z tego, że nie wykonują nerwowych ruchów na rynku transferowym. Tym razem też było spokojnie. Nie odszedł nikt znaczący, a drużynę wzmocnili weterani (Yepes, Migliaccio) i młodzi, zdolni (Nica, Baselli).

Zespół: Solidna mieszanka rutyny z młodością. Consigli to jeden z najpewniejszych golkiperów w lidze. Yepes powinien stanowić dobrą parę stoperów ze Stendardo i Atalanta straci pewnie mniej bramek niż przed rokiem. Środek pomocy to raczej siła niż technika, choć Cigarini potrafi dograć piłkę na nos. Szybkość na skrzydłach (Bonaventura, De Luca, Moralez) powinna być wodą na młyn dla Denisa (jedna z lepszych „9” w Serie A) i Livaji.

Podstawowy skład (4-3-3): Consigli – Bellini, Yepes, Stendardo, Del Grosso – Migliaccio, Cigarini, Carmona – Bonaventura, Denis, Livaja

Rywalizacja: Bellini-Nica (70%-30%), Carmona-Giorgi (70%-30%), Livaja - De Luca - Moralez (60%-20%-20%)

Prognoza:  Miejsca 11-14. Po raz pierwszy od powrotu do Serie A Atalanta wystartuje do sezonu bez karnych punktów. Zapowiadają się dość spokojne rozgrywki.


niedziela, 11 sierpnia 2013

Rzym. Sezon prawdy
















26 maja tego roku Lazio pokonało Romę w finale Pucharu Włoch. Ten dzień będzie przez wiele lat cezurą w dziejach rzymskiej piłki. Mówią głośno o tym zarówno zwycięzcy, jak i pokonani. Nastroje w obu częściach Wiecznego Miasta są skrajnie odmienne. Piłkarze Lazio są noszeni przez swoich fanów na rękach. Entuzjazm wita ich gdziekolwiek akurat trenują, czy jest to Rzym, górskie Auronzo di Cadore, czy Fiuggi. Wracających z urlopów graczy Romy przywitał w ośrodku Trigoria transparent "Witajcie z powrotem, merdy". Paradoksalnie, obie drużyny w równym stopniu czeka teraz sezon prawdy, w którym obie będą musiałby coś udowodnić i coś ugrać.

Puchar Włoch zdobyty przez Lazio, jakkolwiek wielki ma ciężar gatunkowy, nie może zamazać pełnego obrazu minionych rozgrywek. Drużyna świetnie radziła sobie w Lidze Europy, gdzie odpadła w dużej mierze z powodu pracy sędziego w wyjazdowym meczu w Fenerbahce. Ale już w lidze poszło gorzej. Celem było 3. miejsce i awans do eliminacji Champions League. Do stycznia wszystko szło zgodnie z planem, bo biancocelesti czaili się tuż za plecami Juventusu. I nagle wszystko zaczęło się "sypać".

Lazio zapłaciło za lutowo-marcowy maraton w Lidze Europy, za serię urazów (z Klose na czele), ale z boku wyglądało na to, że także sam Vladimir Petković nie potrafił w tamtym akurat momencie pomóc drużynie. Bośniak, wyciągnięty trochę z kapelusza i tak chwalony na początku sezonu, nagle stracił swą magiczną moc. Nie skutkowały ani zmiany ustawienia, ani roszady personalne. Lazio było zagubione, nieobecne, traciło punkty w Sienie, Genui, Cagliari czy u siebie z Chievo i w ostatecznym rozrachunku zleciało nawet za Romę, którą długo wyprzedzało, na 7. miejsce w tabeli.

To był trzeci sezon z rzędu, gdzie Lazio w jakiś sposób otarło się o Ligę Mistrzów. Dwa wcześniejsze podejścia (z Edym Rają na ławce) rzymianie przegrali o włos z Udinese. Liga Mistrzów staje się powoli obsesją właściciela klubu, Claudio Lotito. Lazio tylko raz za jego prezydentury występowało w tych prestiżowych rozgrywkach. Mowa o sezonie 2007/2008, gdzie nieprzygotowani do tamtej przygody kadrowo podopieczni Delio Rossiego nie wyszli z grupy, wygrywając tylko jeden mecz, u siebie z Werderem Brema.

Pomysł Lotito na Lazio jest konsekwentny. Pełna wypłacalność, domknięty budżet, twarda polityka kadrowa, łącznie z odsuwaniem od drużyny piłkarzy, nie godzących się na nowe/inne warunki kontraktowe. Prezydent awans do Ligi Mistrzów uczynił probierzem swojej koncepcji, chcąc udowodnić światu, że można wydawać mniej acz rozsądnie i grać przy tym w najważniejszych europejskich rozgrywkach.

Przed władzami, sztabem trenerskim i drużyną Lazio kolejna próba. I choć biancocelesti nie startują do niej jako faworyt, mając przed sobą Juventus, Napoli, Milan czy Fiorentinę, to nie należy skreślać ich zbyt wcześnie. Lotito i dyrektor sportowy Igli Tare zadbali o rozszerzenie kadry, co powinno pozwolić trenerowi na większe i skuteczniejsze rotowanie składem. Biglia, Felipe Anderson czy Novaretti to piłkarze, którzy mogą bardzo pomóc w walce o czołowe lokaty. Co najważniejsze, Lazio zatrzymało wszystkich znaczących zawodników. Wydało na transfery ponad 25 mln euro. To będzie dla nich sezon prawdy, który pokaże czy są klubem na miarę poważnej Europy? I czy Petković to trener mogący dać drużynie skok jakościowy?

Trochę inaczej wygląda najnowsza historia sportowo-organizacyjna Romy. Po kilkunastu latach rządów rodziny Sensi, pełnię władzy latem 2011 roku w klubie przejęło konsorcjum amerykańskie, w którym najważniejszą aktualnie rolę pełni James Pallotta, biznesmen z Bostonu.

W końcówce epoki Sensich było dość biednie, ale równocześnie bogato pod względem piłkarskim. Klub zadłużał się po uszy wobec grupy finansowej Unicredit, która stopniowo przejmowała faktyczną kontrolę nad klubem, ale na zielonej murawie sprawy były poukładane całkiem nieźle. Roma, pod batutą Luciano Spallettiego i Claudio Ranieriego dwukrotnie (2008, 2010) przegrała scudetto o włos i na własne życzenie.

Sprawa wydawała się prosta. Do sportowej jakości dołożona zostanie amerykańska jakość zarządzania i sukcesy gotowe. Sami przybysze zza Oceanu nie bawili się w skromność, tylko wszem i wobec zapowiadali, że Roma w ciągu kilku lat stanie się globalną marką, będzie wygrywać nie tylko w Italii, ale i w Europie i występować będzie na nowym stadionie.

Czytając historię biznesową Pallotty i jego otoczenia, łatwo dojść do wniosku, że jego głównym sposobem na zarabianie jest przejmowanie przedsiębiorstw po korzystnej cenie, restrukturyzacja, podniesienie wartości marki i sprzedaż z dużym zyskiem po 4-5 latach. Jeśli taki sam scenariusz dotyczyć ma Romy, jesteśmy w połowie planu. W jakim stanie?

Marketingowo, tak naprawdę, nie bardzo się do czego przyczepić. Roma mocno współpracuje z Disneyem, jeździ na obozy i tournee do USA. Z miejsca ruszyła sprawa stadionu, którego projekt zaprezentowano podczas multimedialnej konferencji prasowej odbywającej się na linii Orlando-Rzym. Klub mocniej akcentuje też swoją obecność w mediach społecznościowych. Opakowanie, mimo kilku pomniejszych wpadek poprawiono, ale zysku nie będzie bez poprawienia zawartości.

Sportowo projekt tymczasem leży na łopatkach. Już na starcie kontrowersje wzbudził wybór duetu Franco Baldini-Walter Sabatini na ludzi mających zarządzać stroną sportową. Baldini to pozbawiony charyzmy menedżer, który kiedyś wypromował się w Romie w cieniu Fabio Capello, ale od tej pory znany był głównie z przebywania przy samym don Fabio, nawet w reprezentacji Anglii. Jego pierwsza poważna samodzielna robota po powrocie z Wysp, własnie teraz w Romie, zakończyła się klęską. Baldini nad niczym nie panował, ani nad transferami, gdzie ewidentnie ścierał się z Sabatinim, ani nad drużyną, którą, mimo medialnych zapowiedzi, nigdy nie potrafił wstrząsnąć.

Jeszcze "ciekawsza" postać to Sabatini, któremu kiedyś zakazano działalności w piłce za udział w podejrzanych transferach małoletnich piłkarzy z Afryki. Sabatini ma tendencję do "dziwnych" transferów, których jedynym wyjaśnieniem jest chyba umożliwienie komuś zarobku. Tak było na przykład w Lazio i Palermo. Także w Romie pojawili się za jego kadencji gracze, których obecności w takim klubie nie da się wyjaśnić żadnym racjonalnym argumentem.

Przebywający głównie za Oceanem Pallota i jego poprzednik, Tom Di Benedetto, nie byli w stanie "ogarnąć" tego co się dzieje na odległość, a szybko chyba dostrzegli, że w Rzymie sprawy mają się kiepsko. Stąd pojawienie się w Wiecznym Mieście Italo Zanziego, który ma pilnować, by Amerykanom nie rozkradano interesu. Wojnę buldogów wygrał Sabatini, zyskując łaskę amerykańskich dobrodziejów. Baldini spakował manatki i przeniósł się do Tottenhamu. Sabatini dostał ostatnią szansę, którą sądząc np. po mało poważnym transferze Skorupskiego, szybko zmarnuje.

Dwa lata zmarnowano jednak przede wszystkim na boisku. Najpierw wymyślono Luisa Enrique, który wymyślił z kolei przeszczepienie katalońskiej idei tiki-taka na rynek włoski. Efekt był z góry wiadomy. Potem odkurzono Zdenka Zemana i jego wertykalne 4-3-3, które sprawdzić może się tylko w Playstation. Tego lata postawiono na syntezę tych dwóch koncepcji. Rudi Garcia, choć również hołduje schematowi 4-3-3 i również jest w dużej mierze zagadką, wydaje się jednak szkoleniowcem bardziej rozsądnym i przewidywalnym.

Mniej przewidywalna jest kadra Romy. O ile, po tygodniach ścierania się różnych pomysłów, udało się sprowadzić w końcu bramkarza (Morgan De Sanctis), o tyle nadal nie wiadomo czy Garcia będzie mógł liczyć na skłóconego z wszystkimi Osvaldo i kuszonego ofertami z Anglii Pjanica. A są to piłkarze na pozycjach kluczowych (snajper i playmaker). Na plus Romie zapisać trzeba transfer Kevina Strootmana i przyjście Maicona, który w sparingach prezentuje się bardzo dobrze. Pewnym punktem drużyny powinien być też ściągnięty z Udinese stoper Mehdi Benatia.

Roma musi w tym roku awansować do pucharów, a najlepiej do Ligi Mistrzów. Trzeci kolejny sezon poza Europą to byłaby tragedia - tragedia sportowa, finansowa i przede wszystkim wizerunkowa. Amerykanom szybko może skończyć się cierpliwość i przyjść chęć na pozbycie się kapryśnego i nie przynoszącego zysków dziecka. A wtedy pod znakiem zapytania stanie wszystko, o czym marzą aktualnie fani giallorossi - poważna drużyna, stadion i globalna marka. Podobnie jak w Lazio, najbliższy sezon może zdefiniować sytuację i perspektywy klubu na najbliższych kilka lat.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Dlaczego nie podzielam ekscytacji Napoli?















Nie jestem pewny w którym momencie to się stało, ale czytając włoską prasę i internet można zarazić się poglądem, że oto Napoli, dzięki ruchom na rynku transferowym, zasypało różnicę dzielącą je od Juventusu i jest równoprawnym faworytem do scudetto. Wypoczywający na włoskich plażach znajomi donoszą, że fani z Neapolu (rozsiani oczywiście po całym Półwyspie) stali się hałaśliwi jak nigdy i przekonani, że oto właśnie to jest ten sezon. Napoli wygra tytuł mistrzowski i zrobi wielką karierę w Europie. Na pewno? Czy komuś aby nie przygrzało słońce?

W poprzednich trzech sezonach Napoli należało do ścisłej czołówki Serie A. Raz finiszowało na trzecim miejscu, raz zostało wicemistrzem Włoch. Drużyna Waltera Mazzarrego wygrała też Puchar Włoch (pokonując w finale Juventus) i świetnie zaprezentowało się w Lidze Mistrzów AD 2011/2012, eliminując w grupie Manchester City (pytanie: czy to naprawdę coś niezwykłego?) i bardzo pechowo odpadając potem w dwumeczu z Chelsea, późniejszym triumfatorem rozgrywek.

Drużyna grała w systemie 3-5-2, którego ciekawą cechą była naprawdę ofensywna i wysoka, jak na włoskie standardy, gra bocznych pomocników (Maggio i Zuniga). Dwóch defensywnych pomocników odpowiadało głównie za filtrowanie środkowej strefy, a o ofensywie decydował ustawiony za napastnikami Hamsik. Snajperem był Cavani wspierany najpierw przez Lavezziego, a po jego odejściu przez kogoś z dwójki Pandev/Insigne. Doskonała organizacja gry defensywnej całego zespołu, szybkie, kapitalnie wyprowadzane kontrataki plus świetne przygotowanie fizyczne (zwracam uwagę na minimalną liczbę urazów). Te trzy cechy przychodzą mi do głowy na samym początku, gdy ktoś pyta mnie o Napoli Waltera Mazzarrego.

Tego lata cykl się zakończył, nastąpiło chyba obustronne zmęczenie materiału. W Neapolu nie mamy do czynienia z ewolucją, a z rewolucją. A wiadomo jak to jest z rewolucjami, nie tylko pożerają własne dzieci, ale i często okazują się totalnymi niewypałami. Po pierwsze, z Neapolu do Mediolanu przeprowadził się Walter Mazzarri. Zabrał ze sobą cały sztab szkoleniowy, a więc także swojego asystenta, Nicolo Frustalupiego (ponoć doskonały taktyk) i speców od motoryki.

Po drugie, z Neapolu do Paryża przeniósł się Edinson Cavani. Można marudzić, że styl rozstania popsuł uczucie, które przez lata stworzyło się między Urugwajczykiem a kibicami i że Cavani nie jest warty 64 miliony euro. Bo nie jest. Ale fakt jest taki, że Matador nie raz ratował Napoli tyłek. Potrafił strzelić gola dosłownie z każdej sytuacji i w każdym momencie meczu. Praktycznie wszystkie schematy gry ofensywnej (szczególnie te z wykorzystaniem bocznych pomocników) były ustawione pod wyprowadzenie go na pozycję strzeleckę.

Po trzecie, i tu nastąpi najdłuższa dygresja, stery w Napoli objął Rafael Benitez. Od razu zaznaczę, że uważam Hiszpana za świetnego trenera. Jego rządy w Neapolu są też jednak dla mnie niewiadomą, szczególnie na początku.Neapol i Napoli to bardzo specyficzne miejsce do życia i pracy. Fani niebieskich, chyba najbardziej w Italii, podatni są na wahania emocji, przechodząc szybko od wielkiej miłości do wielkiej niechęci. Doświadczyli tego chyba wszyscy, którzy przewinęli się przez ten klub i to miasto, może poza niezmiennie ubóstwianym Diego Armando Maradoną.

Benitez przybywa w atmosferze entuzjazmu. Wielkie, drogie transfery, trener ze świetnym, pełnym trofeów CV (czego wielu zdaje się nie zauważać), międzynarodową renomą. Hiszpan musi jednak wiedzieć, że pierwsze mecze o stawkę będą od razu oznaczać pierwsze poważne sprawdziany. Oczekiwania w Neapolu są tak wielkie, że każde potknięcie wywoła od razu wątpliwości i szybko może zacząć się tęsknota za Walterem Mazzarrim.

Czy może dojść do potknięć? Oczywiście może. Benitez chce totalnie przemodelować sposób gry Napoli. Za poprzednika drużyna ustawiała się raczej dość nisko w defensywie (jak na zespół z takim potencjałem) i liczyła na wykorzystanie przestrzeni po przejęciu piłki w dowolnym sektorze boiska, często używając przy kontrataku długich, krzyżowych podań. W ataku pozycyjnym najczęściej powtarzanym schematem było wyprowadzenie na czyste pole bocznego pomocnika i próba dogrania w pole karnego do napastników i wbiegającego z drugiej linii Hamsika. Bazowym ustawieniem, jak już wspomniałem, było 3-5-2.

Teraz, sądząc po zapowiedziach i pierwszych sparingach, Napoli ma grać bardzo wysoko pressingiem, odbierać futbolówkę jak najbliżej bramki rywala i zyskiwać tym samym nad nim przewagę. Znacznie większy nacisk ma być też położony na atak pozycyjny i budowanie różnorodnych schematów jego wykorzystania. Podstawowym ustawieniem będzie 4-2-3-1. Całkowita zmiana czeka grę w obronie (jeśli chodzi o ustawienie na boisku i pokrywanie poszczególnych stref), co jest logicznym następstwem przejścia na "czwórkę" z tyłu i nie wymaga to, na ten moment, dodatkowych wyjaśnień.

Osobiście zawsze wychodzę z założenia, że dobry sposób gry to taki, który przynosi  efekty. Sposób Mazzarriego przynosił efekty, koncepcję Rafy ocenimy za jakiś czas. Na razie faktem jest, że mamy do czynienie z kopernikańską zmianą idei taktycznej. A to wymaga tygodni, miesięcy metodycznej pracy.

Dodatkową presję na Beniteza może nakładać jego nieudana przygoda z Interem. W tym momencie tak głośno o tym się nie mówi, ale mogę się założyć, ze ten argument wypłynie razem z pierwszymi potknięciami. Temat "Rafa w Interze" w ogóle jest ciekawy. O ile ogólne odczucie jest takie, że Hiszpan poległ właśnie na próbie radykalnego odcięcia się od sposobu gry i osoby jego poprzednika, Jose Mourinho, o tyle sam Benitez uważa ponoć inaczej. Jego zdaniem, w Mediolanie przegrał przez to, że nie dokonał właśnie radykalnych zmian, tylko próbował kontynuować myśl Portugalczyka, wprowadzając powoli kosmetyczne zmiany. Bardzo ciekawy temat do analizy.

Benitez ma podobno dość specyficzną osobowość, jedni piłkarze go uwielbiają, drudzy nie trawią. Taka przynajmniej ciągnie się za nim opinia. O tym też warto pamiętać.

Rewolucja trwa również w samej kadrze Napoli. O odejściu Cavaniego już pisałem, ale to dopiero początek.

Ogromne zmiany czekają linię obrony. Z trójki podstawowych defensorów (Britos-Cannavaro-Campagnaro) nie został już de facto praktycznie nikt. Campagnaro poszedł do Interu, a Britosa i Cannanvaro Benitez nie ceni na tyle, by traktować ich jako podstawowe wybory. Obaj są (po części słusznie) uznawani za zbyt powolnych do gry na środku w czwórce obrońców, przy założeniu wysokiego ustawienia linii defensywnej. Obaj też, pamiętajmy o tym, z reguły występowali w swoich karierach w ustawieniu na "3" defensorów. Stąd transfer Albiola i próby ściągnięcia Skrtela.

Nowy jest też duet bramkarzy. Młody Brazyliczyk Rafael to dla mnie zagadka, choć świetnie spisywał się w Santosie, a i w sparingach (szczególnie tym z Galatasaray) zaimponował refleksem. Bedzie on chyba jednak (przynajmniej na początku) zmiennikiem dla Pepe Reiny, którego, przyznam, nie jestem wielkim fanem.

Ciekaie jest też na bokach defensywy. Na ten moment mamy tam Zunigę i Armero (lewa strona) oraz Maggio i Mesto (prawa strona). Wszyscy oni są bocznymi pomocnikami, a poprzednie próby wrzucania ich na flanki w defensywie (np. Maggio w reprezentacji) wcale nie kończyły się pełnym sukcesem.

Gra na bokach pomocy w 3-5-2 i na bokach obrony w 4-2-3-1 to, moim zdaniem, ogromna róznica. Zarówno w ofensywnie, gdzie rozpoczyna się akcję z zupełnie innej strefy, jak i w defensywnie, gdzie np. nie można liczyć na asekurację pół-środkowego stopera (nazwijmy tak tę pozycję na potrzeby tego artykułu). Widać to było wyraźnie w rozegranym w miniony weekend turnieju w Londynie. Armero na przykład ewidentnie ustawiał się często w defensywie tak, jak robił to w schemacie 3-5-2, zostawiając za plecami zbyt dużo miejsca w swojej strefie.

Do tej zmiany też trzeba czasu. Nie skreślam żadnego z tych piłkarzy, zaznaczam tylko, że ważna jest tu cierpliwość i konsekwentna praca.

Spokojniejszy jestem o ofensywę Napoli. 4-2-3-1 to dość "bezpieczny" system gry, w którym większość pomocników i napastników odnajduje się dość intuicyjnie. Hamsik powinien świetnie poradzić sobie jako podwieszony napastnik/ofensywny pomocnik. Mertens i Callejon to dobre ruchy, jesli chodzi o skrzydła (bardziej pasuje mi Belg). A Insigne bardzo rozwinie się, grając szeroko jako fałszywy skrzydłowy.

No i jeszcze ważne pytanie - co z Higuainem? Ten piłkarz, przyznam szczerze, nie przekonywał mnie nigdy do końca, mimo że statystyki przemawiają za nim. Zastąpienie Cavaniego w Neapolu to ogromny ciężar, z którego Pipita może sobie jeszcze nie zdawać sprawy, a który będzie nad nim wisiał i będzie mu wypominany przy każdej serii bez gola. Napoli próbuje sprowadzić jeszcze rywala dla Argentyńczyka, co w pełni popieram, bo drużyna będzie grać na dwóch frontach. Pandev, choć jest bardzo dobrym graczem, to jednak nie jest klasyczną "9".

Reasumując, nie skreślam Hiszpana ani jego Napoli. Cenię go jako trenera, doceniam aktywność klubu na rynku transferowym. Wiem jednak jak specyficznym środowiskiem jest Neapol. Presja, jaka zaciąży na drużynie w nadchodzącym sezonie, będzie ogromna. Kibice oczekują sukcesów od pierwszych meczów. Oczekują wielu bramek i zwycięstw. Taką atmosferę wytworzyły wokół klubu media i ona od jakiegoś czasu coraz mocniej się nakręca.


Mam wrażenie, że brakuje prostego komunikatu - "trzeba czasu", "robimy zmiany". Rafael Benitez może pomóc tej drużynie zrobić dwa kroki w przód, ale najpierw konieczny może być mały (?) krok w tył. Czy kibice są na to gotowi? Czemu nie zostało im to powiedziane wprost? Być może zadecydowały argumenty marketingowe - "nie gaśmy entuzjazmu", "pompujmy ten balonik". Ok, ale to jest broń obosieczna. Pierwsze miesiące Beniteza w Neapolu wcale nie musza być taką sielanką, na jaką się w tej chwili zapowiadają. Czy Aurelio De Laurentiisowi wystarczy cierpliwości, jeśli drużyna nie będzie seryjnie wygrywać?